PDA

Zobacz pełną wersję : wspomnienia babć i dziadków



tomi71
31-10-2011, 10:48
sezon wspomnień o naszych babciach i dziadkach, a może i prababciach i pradziadkach nasunął mi pomysł aby spisywać to co oni wspominali.
Im starsi byli tym lepiej pamiętali to co w dzieciństwie się działo, a kiedy odchodzą/umierają, to my "młodzi" zapominamy i umiera nasza historia. Czasem sto razy powtarzali jak to było za wojny, albo zaraz po wojnie (mój dziadek wspominał jak to było, jak się dostał do Skoczowa:) )
Uratujmy w tym temacie ich wspomnienia ...a może być naprawdę ciekawie, a czasem i wesoło bo przecież i za wojny ludzie się śmiali i żartowali itd:)

Przecież to ONI walczyli za Naszą Ojczyznę, tworzyli naszą dzisiejszą historię i środowisko w którym przyszło nam dziś żyć - taki hołd ich pamięci

arnika
31-10-2011, 10:54
Mój dziadek walczył. Nie lubił opowiadać o wojnie. Wiem, że spisał pamiętnik i tam wszystko ze szczegółami opisał. Niestety przed śmiercią go zniszczył ;(

Iwi
31-10-2011, 11:19
Piękny temat. Chociaż moje babcie odeszły kilka lat temu, to praktycznie nie ma dnia żebym o nich nie myślała. A teraz jak zbliża się 1 listopada to moje myśli ciągle uciekają do wspomnień, ciągle słyszę w głowie ich głos, pamiętam nasze rozmowy i te wszystkie historie które opowiadały...Jedna z moich babć do samej śmierci miała wielki uraz do hanysów, a to za sprawą takiej historii:
Moja rodzina od strony ojca, prawie cała związana była z końmi, wszyscy bracia dziadka (jego samego niestety nie pamiętam) albo pracowali w stadninach albo jeździli na wyścigach, co związane był z tym że mieszkali na terenie tych stadnin. Jak przyszła wojna i okazało się,że hodowla w której pracował mój dziadek jest zagrożona. Podjęto decyzję, żeby zabrać konie i uciekać. Wszystkie konie i całe rodziny pracowników wyruszyły na tułaczkę kierując się na południe w ślad za innymi stadninami. Jedna z nich dotarła nawet do Rumunii. Niestety prawie u południowych granic, cała wyprawa została zatrzymana przez Niemców i zawrócona z powrotem. Niemcy obiecali, że nie wybiją koni jak one wrócą do swojej stadniny. Cóż było robić, zawrócili. Zapobiegliwi Niemcy przyznali im jednak eskortę, która miała dopilnować żeby dotarli tam gdzie trzeba. Babcia opowiadała, że nie byli traktowani źle póki przed nimi był kawał drogi, bo ktoś musiał zajmować się zwierzętami a na tym trzeba się znać. Pod koniec trasy bardzo bali się jednak co się z nimi stanie jak dojdą na miejsce, szczególnie jeśli chodzi o mężczyzn. Dlatego kilku z nich postanowiło skorzystać z nieuwagi żołnierzy i uciec. Był wśród nich mój dziadek. Ucieczka się powiodła, ale Niemcy się wściekli i zaczeli szukać zbiegów i wtedy właśnie padły słowa które moja babcia zapamiętała do końca swojego życia i których pewnie i ja niezapomnę " jak go sam złapia, to na miejscu utłukę jak psa..." z wyrażnym górnośląskim akcentem... Tyle dodam, że cała ta historia szczęśliwie zakończyła się dla mojego dziadka, babci i koni.
Nie wiem czy to moje wspomnienie kogoś zainteresuje, ale jakoś tak poczułam, że mogę się nim z Wami podzielić.
Druga babcia też wiele opowiadała mi o wojnei ale to już zupełnie inne historie...

bati
31-10-2011, 11:26
Zgadzam się z Tobą tomi71. Dlatego ja z okazji dnia Babci i Dziadka wręczyłam w tym roku moim babcią notatnik lub pamiętnik w skórzanej oprawie, z grawerem sekrety babci .... , z dedykacją i z prośbą żeby opisały swoje historie. Pomysł się spodobał i jedna babcia zaczęła swoją opowieść. Prosiłam żeby napisały również jakieś przepisy, swoje porady na różne rzeczy idt.

krilady.
31-10-2011, 12:30
Z tym pamiętnikiem to całkiem fajny pomysł :)

Myśmy kiedyś nagrywali babcię na kasety jak śpiewała z nami, dla nas - to były bardzo fajne chwile :))

mimi@
02-11-2011, 08:30
Niestety, moi dziadkowie poumierali, jak jeszcze byłam za głupia na to, żeby się interesować ich przeszłością...:( A byłoby o czym mówić... Teraz to mama nadrabia, ale to nie są historie z pierwszej ręki. Za to jest pewna ciocia, która uwielbia opowiadać o dawnych czasach i jak tylko się spotykamy, to ją ciągnę za język...:D A ona jest wniebowzięta, że ma słuchacza i w ogóle mi nie przeszkadza, że słyszę coś po raz setny. :):):)

tomi71
07-05-2012, 16:15
byliśmy niedawno u babci żony ...miała 90te urodziny. I opowiadała zresztą kolejny już raz swoją historię jak to pracowała w czasie wojny na kuchni w sanatorium na Kubalonce. Niemcy mieli tam chyba 28 jeńców wojennych z Włoch - takich niewolników. Babcia miała wtedy 17 lat. Jak to więźniowie ...przymierali głodem, jednak mimo ostrzeżenia, że za dożywianie ich grozi kulka, babcia ulitowała się nad Nimi i pokroiła chleb i niby przez przypadek wysypała na ziemię. Oni rzucili się do tego chleba, ucałowali, przeżegnali i zaczęli jeść. Babcia odwróciła się, a tu widzi wycelowaną w głowę lufę gestapowca. Ten jednak nie strzelił. Przegonił wszystkich, a potem przyszedł na kuchnie do babci i pokazał schowany za mankietem obrazek Matki Boskiej z Lourdes. Babcia się przeżegnała i gestapowiec odszedł.
Dziś po tylu latach zwróciła nam uwagę, że jedna z Jej wnuczek wyszła za Włocha:) ...może przypadek, ale może dać do myślenia.

...ot taka historia, którą wszyscy w rodzinie znają i kiedy babcia zaczyna ją opowiadać, czasem uciekają, a ja postanowiłem się nią z Wami podzielić, żeby nie umarła kiedyś razem z Nią.