PDA

Zobacz pełną wersję : Konflikt z Czechami 93 lata temu



daniel3ttt
24-01-2012, 13:13
Wczoraj minęły 93 lata od zajęcia sporej części Śląska Cieszyńskiego przez wojska Czechosłowackie (23.01.1919).
Ciekawe jak by było gdyby do napaści nie doszło lub gdyby później zastosowano jako podział kryterium etniczne?

1. Cieszyn nie byłby miastem granicznym a granica z Czechami przebiegała by kilkanaście km na zach.
2. Do Polski należały by takie miasta jak Bohumin, Karwina i Jabłonków oraz sporo dalszych wsi.
3. Spora część Ostrawsko-Karwińskiego zagłębia węglowego, huta w Trzyńcu oraz linia kolejowa Bohumin-Czadca były by nasze.
4. Spora część Beskidu Morawskośląskiego z Połomem, Kozubową, Ostrym, Jaworowym i innymi górami też była by nasza.

I trochę z historii:
Dnia 23 stycznia 1919 r. około godziny 11:00 u płk. Franciszka Latinika na cieszyńskim zamku pojawiła się delegacja „oficerów koalicyjnych” (szybko okazało się, że są to przebrani w mundury koalicyjne czescy oficerowie), a jej przewodniczący ppłk. Snejdarek zażądał od dowódcy Okręgu Wojskowego w Cieszynie opuszczenia Śląska wraz z wojskiem, tzn. wycofania się za rzekę Białkę w Bielsku-Białej, która stanowi historyczną wschodnią granicę Śląska Cieszyńskiego.
Wcześniej 5 listopada 1918 r. w wyniku uzgodnień lokalnych rad: polskiej Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego (w skład weszli: Józef Londzin, Tadeusz Reger, Jan Michejda) i czeskiej (Zemský národní výbor pro Slezsko) mieszany narodowościowo teren Śląska Cieszyńskiego został tymczasowo podzielony według kryterium etnicznego.
Franciszek Latinik odprawił "przebierańców" z kwitkiem, ale wojna polsko-czeska, a w zasadzie brutalny najazd wojsk czeskich na tereny Rzeczypospolitej stał się faktem już kilka godzin wcześniej – wojska czeskie zaatakowały Bogumin.
Na skutek krótkowzrocznej polityki południowej władz polskich nacierającemu wrogowi dysponującemu 14 batalionami w sile 14 – 16.000 dobrze uzbrojonych żołnierzy posiadających artylerię (28 armat), 300 konnych i oddziałów technicznych. Polacy mogli na początku przeciwstawić zaledwie 11 kompanii piechoty liczących 1285 karabinów, 18 karabinów maszynowych, 4 działa i 35 szabel (do tego można dodać ok. 600 milicjantów).
Stan sił praktycznie przekreślał równorzędną walkę dlatego też płk. Latinik zdecydował się opuścić Cieszyn i wycofać się pod Skoczów gdzie w dniach 28 – 30 stycznia 1919 r. rozegrała się zacięta i kluczowa dla tej krótkiej wojny bitwa, w której wojska polskie zatrzymały natarcie Czechów, a w rezultacie doszło do zawieszenia broni.
Potem niestety było już tylko „pod górkę”, ugoda pomiędzy Dmowskim i Benesem oddająca Czechom północną część cieszyńskiego odcinka kolei koszycko-bogumińskiej, plebiscyt rozgrywający się w atmosferze czeskiego terroru wobec ludności polskiej, niekorzystna sytuacja Polski w 1920 r. w związku z wojną polsko-bolszewicką (zablokowanie przez Czechów transportów kolejowych broni z Francji do Polski), układ w Spaa, aż wreszcie dokonanie podziału Śląska Cieszyńskiego przez Radę Ambasadorów w dniu 28 lipca 1920 r.
Na krótko bo we wrześniu 1938 r. odzyskaliśmy tzw Zaolzie ale to już inna historia.

*przydałby się dział Historia

M53
24-01-2012, 22:23
Super. Oj przydałby się :)

daniel3ttt
25-01-2012, 11:44
A wracając do tematu. Ciekawią mnie fakty związane z czeską napaścią ogólnie nie znane.

Może ma ktoś z was w rodzinie kogoś kto pamięta (raczej już z opowiadań przodków) jakieś wydarzenia dotyczące działań wojskowych lub samej "bitwy skoczowskiej"?

Wiadomo że oprócz oddziałów wojskowych do obrony polskości włączyła się miejscowa ludność.
W Karwinie za broń chwycili górnicy a w Trzyńcu hutnicy. Hutnicy trzynieccy spisali się tak dzielnie i skutecznie, że po całodziennej bitwie pod Bystrzycą wojska czeskie zmuszone zostały do wycofania się ze Śląska na Słowację.
26 stycznia 1919 r. do zaciętych walk doszło w okolicach Zebrzydowic i Kończyc Małych gdzie zginął kpt. Cezary Haller (brat gen. Józefa Hallera). Natarcie zostało powstrzymane przez polską kompanie piechoty z Wadowic, jednak w czasie próby odbicia Stonawy, Polacy ulegli silniejszym oddziałom czeskim. Czesi wymordowali następnie wziętych do niewoli żołnierzy.
Stonawa została później odbita ale w związku z ponawianymi atakami czeskim gen. Latinik wydał rozkaz wycofania wojsk na linię Wisły i opuszczenia oskrzydlonego Cieszyna.
W dniach 28–31 stycznia nierozstrzygnięta bitwa pod Skoczowem zatrzymała dalszy postęp wojska czeskiego i po naciskach Ententy, nastąpiło zawieszenie broni.
Czesi wycofali się dopiero 25 lutego. Niestety późniejsze ustalenia i wydarzenia 1920 r. zadecydowały o takim podziale Śląska Cieszyńskiego jaki jest obecnie.

mimi@
29-01-2012, 11:38
To już czwarty dzień czeskiego najazdu. Spór o Śląsk Cieszyński rozpoczął się pod koniec I wojny światowej

Na głównej linii obronnej przewaga najeźdźcy jest miażdżąca. Naprzeciw lewego skrzydła polskiej obrony, w rejonie Suchej Górnej, zajął pozycje czeski batalion. Polskich obrońców jest raptem 30 - żołnierzy i milicjantów, tutejszych ochotników. Dowodzący tu podporucznik Pawlas ściąga obrońców z sąsiednich wiosek. W ciemnościach przekradają się przez las do wsi Olbrachcice. Na czele idzie kilkunastu żołnierzy, za nimi milicjanci: w paltach, wytartych kożuszkach, okręceni szmatami. Uzbrojeni w dubeltówki i kłusownicze samopały. W Olbrachcicach czeka na nich nieco broni i amunicji zebranej dziś w Cieszynie. Ppor. Pawlas dozbraja swój oddział i postanawia bronić dworca kolejowego, póki starczy sił. Tutejszego nauczyciela, Siwka, wysyła na czele patrolu milicjantów do nieodległego Żywocina. Patrol Siwka po drodze atakuje pozycje Czechów w Suchej Górnej. Nocny szturm zupełnie zaskakuje czeski batalion. Ginie dwóch Czechów, kilku jest ciężko rannych. Polscy milicjanci wycofują się bez strat. Ppor. Pawlas wysyła teraz do akcji kolejne dwa patrole. Krążą po nocy wzdłuż czeskich linii, atakują to tu, to tam. Czesi nie mogą zmrużyć oka. Czuwają na tężejącym mrozie.

Nad ranem do Olbrachcic dociera spieszony półszwadron szwoleżerów pod komendą podchorążego Królikowskiego. Polska linia obrony, utkana z rozrzuconych z rzadka placówek żołnierzy i milicjantów, wreszcie nieco się zagęszcza. Co ważniejsze, szwoleżerowie przynoszą skarb: zapas amunicji i dwieście granatów ręcznych.

W Stonawie za całą obronę musi dzisiejszej nocy starczyć raptem sześciu polskich żandarmów. Czesi nie mają jednak pojęcia, jak słabi są obrońcy. Nie atakują.

Przez całą noc dowódca Frontu Śląskiego broniącego Śląska Cieszyńskiego brygadier Franciszek Latinik ściąga koleją wszystkie posiłki, jakie może znaleźć w promieniu stu kilometrów. W środku nocy prosto z wagonów wyładowuje się batalion pułku piechoty Ziemi Tarnowskiej ppłk. Huperta i kompania piechoty z Wadowic por. Kowalskiego. W rejonie Zebrzydowic zajęła pozycje osamotniona grupa piechurów z Oświęcimia pod dowództwem kpt. Cezarego Hallera, brata generała Józefa Hallera.

To już czwarty dzień czeskiego najazdu. Spór o Śląsk Cieszyński rozpoczął się pod koniec I wojny światowej. Czesi domagali się przyłączenia go do swego państwa, podnosząc argumenty historyczne. Dla strony polskiej najważniejszy był fakt, że Śląsk Cieszyński zamieszkiwali w zdecydowanej większości Polacy. Z obawy przed konfliktem zbrojnym polska Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego i czeski Krajowy Komitet Narodowy dla Śląska podpisały 5 listopada 1918 roku porozumienie o podziale regionu na podstawie zasady etnicznej. Stronie polskiej przypadły powiaty bielski, cieszyński i część powiatu fryszteckiego.

Przed dwoma miesiącami naczelnik państwa Józef Piłsudski wydał dekret o przeprowadzeniu w dniu dzisiejszym wyborów do Sejmu Ustawodawczego. Okręg nr 35 obejmował tę część Śląska Cieszyńskiego, która na mocy listopadowej umowy przypadła stronie polskiej. Praga zaczęła skrycie przygotowywać atak na polską część Śląska Cieszyńskiego, by uprzedzić wybory. Premier Karel Kramarz i prezydent Tomasz Masaryk zaakceptowali te plany.

Tymczasem polskie władze, pochłonięte walkami na froncie wschodnim, nie chciały dostrzec czeskiego zagrożenia. Warszawa ignorowała alarmy Rady Narodowej o koncentracji jednostek czeskich wzdłuż linii granicznej. Przed trzema tygodniami Ministerstwo Spraw Wojskowych wysłało z Cieszyna doborowy III Batalion Pułku Piechoty Ziemi Cieszyńskiej na front lwowski. Przed kilkoma dniami zaś brygadier Latinik polecił rozwiązać oddziały milicji powołane przez patriotycznie nastawionych Polaków z tych ziem. Rozkazu nie zdążono wykonać. Części milicjantów odebrano jednak broń.

Przed czterema dniami, w pierwszym dniu agresji, oddziały czeskie zdobyły Bogumin i kopalnie Zagłębia Karwińskiego bronione przez górników i młodzież szkolną. Przedwczoraj Czesi zajęli Karwinę, Orłowę, Suchą i Jabłonków.

Wstaje świt. W całej Polsce otwierane są lokale wyborcze. Na Śląsku Cieszyńskim szesnastotysięczne siły czeskie, świetnie wyposażone w artylerię i broń maszynową, szykują się do ataku na linię trzymaną przez niespełna trzy tysiące polskich obrońców. Najpierw uderzają dwa czeskie bataliony na prawym skrzydle polskiego Frontu Śląskiego, między Zebrzydowicami i Małymi Kończycami. Tego odcinka frontu broni zabłąkana grupa piechoty kpt. Hallera licząca 60 żołnierzy. Kpt. Haller nie ma kontaktu z resztą polskiej obrony. Jego oddział samotnie, bez wsparcia, broni się przed przeważającymi siłami przeciwnika. Czesi rozbijają polską obronę. Kpt. Haller ginie koło gospody u wylotu Kończyc.

O 8 rano Czesi ruszają na kompanię piechoty z Wadowic. Ale wadowiczanie trzymają się mocno. W ciężkim boju rozbijają atakujących. W południe przeważające siły czeskie ruszają do ataku na obrońców Stonawy. Na kilkudziesięciu żołnierzy z kompanii wadowickiej nacierają jedna za drugą trzy gęste tyraliery czeskiej piechoty. Polakom kończy się amunicja. Kompania zostawia w polu kilkunastu zabitych i cofa się do wsi Smolkowice. Tam spotyka kompanię rezerwową, zabiera jej naboje i wraca, by utraconą Stonawę odebrać kontratakiem. Ale Czechów jest zbyt wielu. Polacy w krzyżowym ogniu tracą 3/4 żołnierzy. Rozwścieczeni długotrwałym oporem czescy żołnierze zabijają kilkunastu poddających się piechurów z kompanii wadowickiej.

Teraz do akcji wkracza podchorąży Królikowski, który nocą przymaszerował ze spieszonymi szwoleżerami. Kilkudziesięciu jego kawalerzystów w charakterze piechoty kontratakiem wyrównuje linię polskiej obrony.

Suną kolejne szturmy Czechów. Szwoleżerowie podchorążego Królikowskiego odpierają je.

O 14 dowództwo czeskie zaprzestaje bezowocnych ataków frontalnych. Od Suchej Górnej rusza zaskakujące uderzenie flankujące w sile dwóch kompanii. Czesi nie zauważają jednak ukrytych w lesie bohaterów potyczek dzisiejszej nocy - milicjantów ppor. Pawlasa. Gwałtownym ogniem zatrzymują oni nieprzyjaciela. Bronią placówki przez godzinę. Wystarczająco długo, by zaskoczeni szwoleżerowie zdążyli zmienić front. Milicjanci płacą wysoką cenę. Co drugi, zabity lub ranny, zostaje w śniegach. Czescy żołnierze dobijają kilku rannych milicjantów. Wziętych do niewoli polskich ochotników uwa-żają za bandytów, a nie za kom-batantów. Podporucznika Pawlasa z dwiema ranami postrzałowymi ukrywają w obejściu chłopi.

W Warszawie premier Ignacy Paderewski pisze odręczny list do naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego: "Naczelniku! Stosownie do słusznego żądania Waszego zawiadamiam natychmiast panów ministrów skarbu i zaopatrzenia o mającej się odbyć naradzie wojennej jutro o 4tej w Belwederze. Żałuję niezmiernie, że ciągłe telegramy ze Śląska oraz konieczność pisania dokumentów, nad którymi muszę, niestety, rozciągać osobisty nadzór, nie pozwoliły mi dotąd na zdanie sprawy z ostatnich wypadków. Położenie nie jest, zdaniem mojem, rozpaczliwe. (...) Sługa oddany I.J. Paderewski".

Późnym popołudniem uporczywe czeskie ataki odnoszą skutek. Lewe skrzydło polskiej obrony cofa się. Front Śląski przypomina teraz podkowę. W jej centrum jest Cieszyn. Brygadier Latinik nie może liczyć na żadne wsparcie. Wszystkie polskie rezerwy dawno już rzucono na front wschodni. Atak silnego zgrupowana przeciwnika z zajętego przez Czechów Jabłonkowa mógłby doprowadzić do okrążenia polskich oddziałów. Wtedy droga na Bielsko--Białą i dalej na Śląsk stałaby przed siłami czeskimi otworem. O 17 bryg. Latinik wydaje rozkaz głębokiego wycofania się na linię Wisły. Kluczowym punktem nowej linii obronnej jest Skoczów.

O 22.30, pod osłoną ciemności, obrońcy Śląska Cieszyńskiego w porządku wycofują się na północny wschód. Razem z żołnierzami ewakuuje się Rada Narodowa. Czesi, osłabieni dzisiejszymi ciężkimi walkami, nie podejmują pościgu.

http://wyborcza.pl/1,86176,1882239.html

dyszol
29-01-2012, 11:45
Kurde fajny temat a wciąż nie mam czasu go dobrze poczytać..

konto
29-01-2012, 11:47
A i dobrze że jest jak jest przynajmniej teraz nasze miasto jest bardziej atrakcyjne