Brenna | Cieszyn | Czeski Cieszyn | Chybie | Dębowiec | Goleszów | Hażlach | Istebna | Jasienica | Jaworze | Ostrawa | Skoczów | Strumień | Ustroń | Wisła | Zebrzydowice

Strona 1 z 4 123 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 40

Temat: Faceci - syfiarze??

  1. #1
    krilady.
    Guest

    Faceci - syfiarze??

    Specjalnie piszę to w Męskich rozmowach - nie chcę tu narzekać tylko czekam na dobre sposoby na takich gości.....
    Dzielimy mieszkanie w kilku i jest wśród nas ziomek, który nijak nie wpisuje się w ramy dobrego współżycia z innymi - zostawia mega syf za sobą, do żarcia (czyjegoś) jest pierwszy, dobrze, że jeszcze pyta, póki co nie zauważyłam znikania jedzenia z lodówki.
    Czy macie jakieś sposoby na takich gości? Wczoraj już zwróciłam uwagę, że zostawili (akurat przyszedł z drugim kolegą, który też nie zawsze za sobą posprząta, ale jednak prędzej coś zrobi) stertę garów w zlewie, a wystarczy dać do zmywarki i załączyć....Wieczorem zwróciliśmy mu uwagę, żeby pozbierał za sobą brudne naczynia i umył, żeby nie było powtórki, i co? Garnki w zmywarce, ale nie umyte...no cóż, widocznie sama się jednak jeszcze nie załącza....

    Mam zamiar dziś znowu mu coś powiedzieć (szczególnie, że jest tam tez moja patelnia!) i generalnie chcę wprowadzić grafik..na wszystko! Co myślicie, co może poskutkować? ....i skąd u niektórych gości to się bierze Tępota jakaś czy co?

  2. #2
    wygląda na to , że będziesz musiała go poślubić .... wtedy legalnie możesz za nim sprzątać poproś go o rękę

  3. #3
    Jak mieszkaliśmy w kilkoro, kiedyś, też mnie to doprowadzało do szewskiej pasji, więc wprowadziłam grafik Nie obyło się bez protestów, ale generalnie każdy wywiązywał się z zadania. Najważniejszy punkt, to myć po sobie gary, kibelek i wannę! Zawsze!

  4. #4
    Moja dziewczyna też miała ciężki przypadek w akademiku. Nawet jeszcze gorszy - kosmetyki w łazience schodziły w tempie jakby drużyna piłkarska się tam myła (nowo kupionego szamponu nie było po 4 dniach - trzeba było chować), wiecznie nieumyte gary, kudły w prysznicu i umywalce, suszarka i szczotka do włosów kładziona na obudowie szczotki do kibla (naprawdę!), jedzenie znikało z lodówki i koledzy śpiący w łóżkach lokatorów pod ich nieobecność. Wracała z imprezy o 3 w nocy i bez żenady pakowała się do pokoju trzaskając drzwiami i zapalając światło.

    Odpowiedzialna za to była bardzo rozpuszczona laseczka. Kompletnie nieprzystosowana do życia w społeczności.

    Niestety w żaden sposób nie dało się tego przezwyciężyć.

  5. #5
    Cytat Napisał dyszol Zobacz post
    Niestety w żaden sposób nie dało się tego przezwyciężyć.
    Moja kumpela też taką miała w akademiku i mówiłyśmy na nią bumerang- bo jak wychodziła, miałyśmy nadzieję, że nie wróci, a cholera zawsze wracała! Rozwiązaniem była przeprowadzka- niestety.
    Ale może krilady da radę się dogadać, jak inni ją wesprą? Powodzenia.

  6. #6
    krilady.
    Guest
    ja mam nadzieję, że ten grafik coś pomoże...i mocna postawa reszty co do wywiązywania się z obowiązków...
    Ja mogę raz czy dwa za kimś coś zrobić, pod warunkiem, ze ten ktoś też coś zrobi..a tak to nie ma zmiłuj się! Kurcze, będzie dziś rewolucja....

    hehe, trochę się boję klęski, ale mam nadzieję, że coś tu zdziałam...

    te wasze opowieści są straszne....

    bestyjsko - to nie mój facet...na całe szczęście

  7. #7
    Ja miałam taki problem tyle, że z własną siostrą w rodzinnym domu! Sterta nieumytych garów po ich (jej i szwagra) obiadku i nie tylko, wiecznie uwalona łazienka i zużywanie nie swoich kosmetyków. Ileż przez to było kłótni...! W końcu gdy nic nie pomagało odpuściłam. Kosmetyki swoje trzymałam u siebie ( we własnym domu trzymać żel do kąpieli i tym podobne w pokoju i nosić za każdym razem do łazienki by się wykąpać ), w kuchni rzeczy, których używałam myłam co do jednej łyżeczki by nie zarzucił mi ktoś, że mam umyć bo i moje leżą. No i taka tam cała masa innych podobnych, włączając w to uwalone ręczniki, w które wycierali niedomyte ręce, buty które stały prawie na wejściu do kuchni miast przy półce w przedpokoju, walające się kilka dni ubrania a to w kuchni na ławie a to w innym miejscu. Zapomniałabym o syfie wnoszonym na butach gdy szybko biegli na górę po coś bo zapomnieli zabrać a już wyszli. Oczywiście bez zdejmowania butów raczej bez względu na pogodę...
    Nic nie pomagało, każda próba rozmowy i ustalenia jakichś zasad kończyła się wydzieraniem. Zyskałam miano pier...onej histeryczki i tyle udało się mi osiągnąć
    Moje zdanie jest takie samo jak mojej mamy "Jak ktoś się brudasem urodził to i brudasem zginie".

    Dlatego życzę powodzenia w walce z brudasami Dla mnie rozwiązanie jest jedno " złapać za łeb i wywalić" niech sobie szuka mieszkania z innymi podobnymi. Chyba, że wolisz cieszyć się z chwilowych efektów i wkurzać jeszcze nie raz.

    Ja na szczęście jestem już na swoim i mam czyściutko a w łazience może stac co chce i nie zniknie

    Zapomniałam dodać, że nie wszyscy i nie tylko faceci to syfiarze. Jak widać po mojej historii. I czego przykładem jest mój dbający o porządek mąż
    Ostatnio edytowane przez isabellka ; 11-08-2011 o 13:33

  8. #8
    krilady.
    Guest
    ja pierdziuuuuu, isabellka....ale historia.....masakra jakaś.....

  9. #9
    ja nigdy nie owijam w bawełnę jak mam z kimś problem i walę prosto z mostu:słuchaj,albo będziesz robił tak jak tego wymaga kultura i ja albo wyp....i zawsze skutkuje

  10. #10
    Cytat Napisał cezark Zobacz post
    ja nigdy nie owijam w bawełnę jak mam z kimś problem i walę prosto z mostu:słuchaj,albo będziesz robił tak jak tego wymaga kultura i ja albo wyp....i zawsze skutkuje
    Niestety nie zawsze. Naprawdę opisany przeze mnie przypadek był maksymalnie beznadziejny.

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •