Brenna | Cieszyn | Czeski Cieszyn | Chybie | Dębowiec | Goleszów | Hażlach | Istebna | Jasienica | Jaworze | Ostrawa | Skoczów | Strumień | Ustroń | Wisła | Zebrzydowice

Strona 1 z 17 12311 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 168

Temat: kościół/wiara- krytycznie/ niekrytycznie?

  1. #1

    Question kościół/wiara- krytycznie/ niekrytycznie?

    Przeczytawszy niektóre wypowiedzi, pojawiły się w mojej głowie pytania:

    Dlaczego nie można skrytykować działalności kościoła?

    Ponadto: Dlaczego nie można zakwestionować sensu wiary?

    I z grubej rury: Dlaczego nie można podać w wątpliwość istnienia Boga?

    Dlaczego to są tematy tabu?

  2. #2
    M53
    Guest
    Chcesz wywołać trzecia światową na OXsie Tak uprzejmie się tylko pytam . Mało Ci wywodów Ligii?

  3. #3
    Avatar Iwi
    Dołączył
    Aug 2011
    Płeć
    Mieszka w
    chata za wsią....pod lasem
    Postów
    8,877
    Wpisów
    40
    Dlaczego nie można skrytykować działalności kościoła? Bo jego obrońcy nie są w stanie przyjąć konstruktywnej krytyki z honorem, tylko zaraz oskarżą Cię o napaść.... Najczęściej powodowane jest to brakiem obiektywizmu i zdrowego rozsądku.
    Dlatego byłabym ostrożna przy wywoływaniu takiego tematu....

  4. #4
    a niby dlaczego nie można? oczywiście, że można. Kościół tworzą ludzie, a ludzie są różni, niedoskonali, więc również kościół (jako instytucja) jest niedoskonały, poza tym niestety stał się za bardzo instytucją a za mało Kościołem, moim zdaniem a kwestionować sens wiary? no można, tylko dlaczego, skoro każdy, powtarzam, każdy w kogoś lub też coś wierzy, więc samej wiary, jako takiej nie ma sensu kwestionować, chyba że skonkretyzujemy, o jaką wiarę chodzi wątpić w istnienie Boga? no cóż, pozwól, że pomogę sobie tutaj mądrością Eisteina

    Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
    - Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
    - Tak, panie profesorze.
    - Czyli wierzysz w Boga.
    - Oczywiście.
    - Czy Bóg jest dobry?
    - Naturalnie, że jest dobry.
    - A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
    - Tak.
    - A Ty - jesteś dobry czy zły?
    - Według Biblii jestem zły.
    Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości - Ach tak, Biblia!
    A po chwili zastanowienia dodaje: - Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą i cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności.Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
    - Oczywiście, panie profesorze.
    - Więc jesteś dobry...!
    - Myślę, że nie można tego tak ująć.
    - Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
    Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej - Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
    Student nadal milczy, więc profesor dodaje - Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
    - Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
    - No tak... jest dobry.
    - A czy szatan jest dobry?
    Bez chwili wahania student odpowiada - Nie.
    - A od kogo pochodzi szatan?
    Student aż drgnął:
    - Od Boga.
    - No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
    - Istnieje panie profesorze ...
    - Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
    - Prawda.
    - Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
    Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
    - A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
    Student drżącym głosem odpowiada - Występują.
    - A kto je stworzył?
    W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie - Kto je stworzył?
    - wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
    - Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby - Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
    Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
    - Tak panie profesorze, wierzę.
    Starszy człowiek zwraca się do studenta:
    - W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
    - Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
    - Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
    - Nie panie profesorze.
    - A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
    - Nie panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
    - I nadal w Niego wierzysz?
    - Tak.
    - Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
    - Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
    - Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
    Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
    - Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
    - Tak.
    - A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
    - Tak, synu, zimno również istnieje.
    - Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
    Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta. Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
    - Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się
    badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
    W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
    - A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
    - Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
    - Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie
    istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
    Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
    - Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
    - Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
    Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
    - Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
    - Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student - twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć - czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
    - Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
    - A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
    Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
    - Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
    W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
    - Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali - Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
    Audytorium wybucha śmiechem.
    - Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukowa metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
    W sala zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
    - Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
    - A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
    Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi - Oczywiście że istnieje. Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
    Na to student odpowiada:
    - Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
    Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

    drugim studentem był A. Einstein. Napisał książkę "Bóg a nauka" w roku 1921.

    to tyle ode mnie filozofowania
    kto nie wierzy w cuda, ten nie jest realistą

  5. #5
    Cytat Napisał yocza Zobacz post
    Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

    drugim studentem był A. Einstein. Napisał książkę "Bóg a nauka" w roku 1921.

    to tyle ode mnie filozofowania
    Niezła bajeczka. To raczej nie jest etyczne podszywać się pod nieżyjącą osobę? Einstein był ateistą, tak samo zresztą jak mistrz Lem, który życzył sobie żeby go chować bez religii.
    Ostatnio edytowane przez jarek_arek ; 25-08-2011 o 19:17
    PiS, PO - jedno zło.

  6. #6
    Ja nie oczekuję dyskusji na zadane pytania, tylko pytam, dlaczego, kiedy tylko padają ww tematy, zawsze znajdzie się ktoś, kogo to obraża. I jedna i druga strona unika drażliwych tematów. Drażliwych dlaczego?
    O to mi chodzi!

  7. #7
    Fajna opowiastka.

    ALE czy jeśli powiem, że BÓG nie istnieje - że jest tylko brakiem zła? Czy mam rację?

    ---------- Post dodany o 20:04 ---------- Poprzedni post dodany o 20:03 ----------

    Cytat Napisał joje@ Zobacz post
    Ja nie oczekuję dyskusji na zadane pytania, tylko pytam, dlaczego, kiedy tylko padają ww tematy, zawsze znajdzie się ktoś, kogo to obraża. I jedna i druga strona unika drażliwych tematów. Drażliwych dlaczego?
    O to mi chodzi!
    Bo ludzie którzy nie potrafią na te tematy rozmawiać w sposób zdystansowany i racjonalny - są pozbawieni charakteru.

  8. #8
    Avatar Iwi
    Dołączył
    Aug 2011
    Płeć
    Mieszka w
    chata za wsią....pod lasem
    Postów
    8,877
    Wpisów
    40
    Cytat Napisał dyszol Zobacz post
    Bo ludzie którzy nie potrafią na te tematy rozmawiać w sposób zdystansowany i racjonalny - są pozbawieni charakteru.
    Otóż to. O tym wcześniej wspominałam....

  9. #9
    Cytat Napisał dyszol Zobacz post
    Bo ludzie którzy nie potrafią na te tematy rozmawiać w sposób zdystansowany i racjonalny - są pozbawieni charakteru.
    Ale to nie są jednostkowe sytuacje, tylko ogólnie przyjęte tematy tabu, na które nie mówimy głośno. Jest tak, czy nie?

    ---------- Post dodany o 20:16 ---------- Poprzedni post dodany o 20:14 ----------

    Cytat Napisał Iwi Zobacz post
    Dlatego byłabym ostrożna przy wywoływaniu takiego tematu....
    A ja nie chcę być ostrożna....

    ...Żartuję.... Ciekawam tylko....

  10. #10
    Cytat Napisał joje@ Zobacz post
    Ale to nie są jednostkowe sytuacje, tylko ogólnie przyjęte tematy tabu, na które nie mówimy głośno. Jest tak, czy nie?
    Chyba dlatego, że ludzie autentycznie boją się "gniewu bożego" przy poruszaniu takiego tematu. Prościej jest odbębniać bez zastanowienia regułki, zdrowaśki i mówić, że się wierzy - pomimo, że czasem to naprawdę nie trzyma się kupy. Ale tak to w stadzie jest, że lepiej się nie wychylać o robić jak wszyscy inni.

    Ludzie po prostu boją się odpowiedzialności za własne, a tym bardziej trudne decyzje.

    ---------- Post dodany o 20:23 ---------- Poprzedni post dodany o 20:22 ----------

    Cytat Napisał Iwi Zobacz post
    Otóż to. O tym wcześniej wspominałam....
    Prawda prawda.

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •