Brenna | Cieszyn | Czeski Cieszyn | Chybie | Dębowiec | Goleszów | Hażlach | Istebna | Jasienica | Jaworze | Ostrawa | Skoczów | Strumień | Ustroń | Wisła | Zebrzydowice

Strona 1 z 20 12311 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 192

Temat: Ślub - najwazniejszy dzien w zyciu...

  1. #1

    Ślub - najwazniejszy dzien w zyciu...

    Babeczki moje kochane wy wszsko wiecie a ja jak to ja mam wiele pytan no i wlasnie balyscie sie slubu przygotowan i jak to u was wygladalo bo mnie to troszke przeraza ze za rok juz nie bedzie tak jak jest...

  2. #2
    Hej, nie taki diabeł straszny jak go malują.Bardzo ważna rzecz to odpowiednia organizacja.Masz jeszcze rok czasu, to dobry moment,żeby wszystko zaplanować.Na początek warto załatwiać sprawy takie jak: salę, zespół i fotografa ponieważ z nimi jest zawsze największy problem pod względem dostępności.Jest wiele spraw do załatwienia, nie przeczę i pewnie będziesz nawet w dniu ślubu jednym kłębkiem nerwów, ale jak dobrze wszystko zaplanujesz (miej zawsze plan awaryjny na wszystko np. na wypadek deszczu jeśli planujesz sesję foto w dniu ślubu) to oszczędzisz sobie wielu zmarszczek Co do reszty, czyli jak to jest po slubie...
    Troszeczkę świat się wywraca do góry nogami, bo nagle wszystko staje się "wspólne", ale jeśli Wasz ślub to świadoma i dojrzała decyzja, to nie ma potrzeby się bać. U nas wpierw pojawiło się dzieciątko i w między czasie wzięliśmy cywilny.Było trochę czasu na "dotarcie się" ,ale od początku myślałam o kościelnym, więc była to tylko kwestia czasu. W czerwcu obchodziliśmy 2 rocznicę ślubu kościelnego, córcia skonczyla 3 latka,a my jesteśmy razem i bardzo się kochamy.Oczywiście bywa różnie, jak to w życiu i nie raz będziesz miała dość swego ukochanego, nie raz będziecie mieli odmienne zdanie...to normalne
    Życzę powodzenia, a w kwestii samej organizacji ślubno-weselnej to służę pomocną radą

    eklipska@gmail.com

  3. #3
    no wlasnie chodzi o to wywrocenie swiata wszystko sie zmienia a 180 stopni pewno przeprowadzka do niego inne otoczenie ludzie sasiedzi no i bedziemy sami mieszkac sa plusy i minusy jak zawsze ale prynajmniej wszystko bedzie tak jak my chcemy nikt nie bedzie stal i mi mowil to nie tak zrob inaczej ( teraz tak mam heheh) ale w sumie sie do tego juz przyzwyczailam zawsze pelny dom a potem co tylko ja i on...evelinka oj to pewno sie zglosze jak cos nie bede wiedziec

  4. #4
    krilady.
    Guest
    Przede wszystkim powinno się być pewnym swej decyzji - w tym sensie, że ma się świadomość odpowiedzialności za drugą osobę i za wspólne dobro, a tym bardziej jak pojawi się mały człowieczek na świecie... Jak masz świadomość "trudów" życia i jak umiecie rozmawiać, wyjaśniać sobie różne rzeczy to będzie łatwiej Nam zaraz po ślubie przydarzyło się dziwne zjawisko: ciągłe małe nieporozumienia, ale rozmawialiśmy, próbowaliśmy to analizować, no a przede wszystkimi dochodziliśmy do zgody

    Sam ślub: tak naprawdę to załatwiłam te główne rzeczy, czyli salę, fotografa i orkiestrę, potem restauracja właściwie załatwiła resztę czyli to co dotyczyło niej (oczywiście do nas należało wybór menu, wystrój sali),mi pozostały takie drobiazgi jak menu, zaproszenia, a u orkiestry wybraliśmy tylko piosenkę na pierwszy taniec, no i też dałam im plan naszego wesela, bo miałam tam ujęty plener, taniec dedykowany dla męża i dla żonki (hihi), romantyczny taniec o północy (zamiast oczepin) i krojenie tortu - to takie główne punkty. Reszta tak naprawdę dzieje się sama i po prostu trzeba się bawić
    Z tego dnia nie pamiętam za wiele...przeleciało baaardzo szybko! A do tego ja byłam zdenerwowana do samego obiadu, w zasadzie nic nie umiałam w tym dniu zjeść, a mojego męża to wzięło na obiedzie, hehe, nagle zaczął się martwić, czy wszyscy siedzą dobrze, czy jedzenie jest dobrze dobrane i jak wygląda sala oraz układ stołów, ale zaraz mu to minęło Oczywiście, z mojego punktu widzenia, wszystko się udało
    Ale na pewno inaczej sprawa wygląda jeśli się robi wesele w strażnicy.....najlepiej wtedy się wspomóc dobrymi koleżankami.

  5. #5
    Ja z kolei jestem negatywnie nastawiona do kosztowania się na wesele. Sama popełniłam ten błąd i bardzo żałuje bo nie warto było. Chcieliśmy z mężem żeby wszystko było idealnie. Wybraliśmy piękne miejsce, które też oczywiście nieźle kosztowało Fajnego pana, który śpiewał, wybraliśmy piekne stroje dla nas, piekne fryzury itd cały ten piękny weselny szajs. Chcieliśmy pokazać, że potrafimy bo jakoś nikt nie wierzył, że damy radę się utrzymać i nie zdechnąć z głodu. No i pokazaliśmy ale nie bylo warto! Goście zupełnie nie dopisali, mimo, że była to tylko najbliższa rodzina w sumie 19 osób. Jak już wszystko w końcu się rozkręciło i zaczęło wyglądać jak należy to moja "cudowna" (pijana) teściowa naskoczyła na bogu ducha winnego mego męża a na koniec wyskoczyła do mnie z łapami i zaczęła mnie szarpać... i takich tam jeszcze sporo można by przytoczyć mało fajnych anegdot. Dlatego uważam, że w naszym przypadku zrobiliśmy wielki błąd organizując kosztowną imprezę. Mogliśmy po prostu przy rodzicach i świadkach ślubować sobie miłość i za kasę, którą na tę szopkę wydaliśmy jechać na romantyczny wypoczynek Bo to właśnie miłość jest najważniejsza. Prawie każda kobieta pragnie żeby ten dzień był wyjątkowy i aby wszystko sie udało i podobało itd. My też dołożyliśmy wszelkich starań żeby każdemu dogodzić. I dogodziliśmy im ale w zamian dostaliśmy worek stresu, łez i żalu. I, że pozwolę sobie tak brzydko stwierdzić...gdybym mogła wrócić jeszcze raz do organizacji mojego ślubu to zaprosiłabym tych "cudownych" gości na zwykły obiad najtańszym kosztem, coby nikt nie płakał, żeśmy po kryjomu ślub brali, zgarnęła prezenty (pewnie takie same co przy wystawnym weselu) i pojechała z moim ukochanym świętować nasze szczęście jak najdalej od nich.
    Dlatego zastanów się 100 razy kogo zaprosić, nie patrz na to, że nie wypada kogoś tam pominąć. Nie patrz też na to żeby pokazać innym, że Was stać czy coś w tym stylu. I pamiętaj przede wszystkim, ze to jest Wasz dzień. to Wy macie się czuć jak najlepiej i spędzić go jak najpiękniej a nie goście.

    A co do tego jak jest po ślubie to w naszym przypadku nic raczej nie uległo zmianie. No może sama ta świadomość, że to juz mój mąż W sumie moge stwierdzić, że jest nawet lepiej niż było. Może dlatego, że już jakiś czas ze sobą mieszkaliśmy i mieliśmy czas na dotarcie się. Może to niereligijne ale polecam zamieszkanie ze sobą już przed ślubem, jeśli tylko jest taka mozliwość. Bo na początku takiego wspólnego mieszkania właśnie są te ciągłe małe nieporozumienia, o których pisała krilady, jest ciche walczenie o teren, pozycję, zasady itd. Szkoda żeby to psuło pierwsze dni nowego życia

  6. #6
    krilady.
    Guest
    No tylko my już mieszkaliśmy ze sobą Zupełnie nie wiem skąd się wzięły takie nasze "prztykańce" ale przynajmniej wiemy, że umiemy sobie poradzić, i że nie kryjemy w sobie gdzieś tych negatywnych emocji

    U nas goście raczej dopisali. Też zapraszaliśmy tych, z którymi chcieliśmy ten dzień spędzić, oczywiście parę osób odmówiło, ale Ci co chcieli i mogli to byli z nami. Co do zapraszania gości to przyjęliśmy zasadę: najbliższa rodzina czyli rodzice, rodzeństwo (przy okazji świadkowie), chrzestni, a potem najbliżsi: przyjaciele, znajomi, kuzynostwo....i po prostu Ci, z którymi chcieliśmy się w ten dzień pobawić i ich ugościć Ale przede wszystkim JA chciałam (hihi - ja, bo głównie ja się zajmowałam organizacją, ale wiedziałam co nam się podoba ), żeby dla nas ten dzień był po prostu fajny...i tak było. Przede wszystkim trzeba popatrzeć w siebie - co Wam się podoba i to chcieć zrealizować

    ---------- Post dodany o 20:10 ---------- Poprzedni post dodany o 20:08 ----------

    isabellka, szkoda, że u Ciebie tak wyszło...a może masz jakieś momenty, które możesz wybrać i je pamiętać? Szkoda by taki dzień coś przyćmiewało....może masz coś na czym możesz skupić swoje wspomnienia? Drobiazgi, które mogą wiele...

  7. #7
    Pewnie, że są i takie. Na szczęście powoli zaczynają się przebijać przez te złe wspomnienia. Ale na to jeszcze trochę czasu potrzebuję. Wiem, że za jakiś tam czas będę ten dzień wspominała mimo wszystko dobrze bo w końcu wychodziłam za miłość mego życia a nie za gości;p

  8. #8
    krilady.
    Guest
    Dobrze, że masz takie nastawienie

    Mam zamiar zrobić sobie w domu galerię i jestem na etapie wybierania zdjęć i ze ślubu, i z czasów przed I naprawdę jak patrzę wstecz to te luzackie, naprawdę takie oddające nasze uczucie i tamte chwile to się super wspomina i wiem, ze to jest "NASZE"..i te wybieram, i te chwile najlepiej wspominam

  9. #9
    w sumie tak tym weselem znaczy organizacja to tak bardzo sie nie przejmuje bo mam wizje juz a moj to na wszystko sie zgadza i mu to pasuje tylko co potem bedzie czy to tak dalej fajnie jak teraz bedzie czy sobie poradzimy i ze soba wytrzymamy 24/7 tego raczej sie bardziej boje...

  10. #10
    Skoro chcecie się pobrać to nie powinnaś się togo bać. Jeśli aż tak sie boisz to może pomieszkajcie troszkę razem przed ślubem. Pierwsze tygodnie wspólnego mieszkania nie są łatwe ale to normalne. Ważne jest to żeby o tym rozmawiać, nie tłumić w sobie gniewu i nie być uparciuchem za wszelką cenę. U mnie jest super Teraz. Wcześniej to były codziennie prawie kłótnie o byle co a raz w tygodniu mega wojny I tak przez jakieś 3 miesiące a teraz to raz na sto lat się nam zdarza poprztykać. I to też dlatego, że miewam ciążowe humorki a każdy ma jakieś granice wytrzymałości, nawet mój mąż;p

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •