Brenna | Cieszyn | Czeski Cieszyn | Chybie | Dębowiec | Goleszów | Hażlach | Istebna | Jasienica | Jaworze | Ostrawa | Skoczów | Strumień | Ustroń | Wisła | Zebrzydowice

Strona 3 z 12 PierwszyPierwszy 12345 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 30 z 114

Temat: Depresja poporodowa- wstydliwe tabu.

  1. #21
    Avatar tomi71
    Dołączył
    Mar 2011
    Płeć
    Mieszka w
    Skoczów
    Postów
    1,393
    Wpisów
    18
    Cytat Napisał isabellka Zobacz post
    Nie do końca rozumiem co miałeś na myśli.
    wszędzie słyszymy o wspaniałych mamach które karmią piersią są "silne" jak koń ...no wiesz Matki Polki. Pokolenia powojenne mają w sobie to coś bo odbudowywali Polskę, zaludniali Ojczyznę i teraz będąc naszymi mamami i babciami też od nas tego oczekują ...a niby w imię czego?
    My jesteśmy "nowi" a reguły/stereotypy "starych"
    Trzeba czerpać z tradycji ale nie za wszelką cenę ...nie za cenę swojego zdrowia.

    Może tamat biorę z dość odległych perspektyw ale często nasze "obciążenia" leżą właśnie tak daleko.
    ...mam nadzieję że coś pojaśniłem

    a i jeszcze jedno Iwi ma rację
    Ostatnio edytowane przez tomi71 ; 30-01-2012 o 11:21
    ...forever young...World is not enough...open your mind ... ZUMBA!

  2. #22
    No tak zgadzam się z Wami.
    W ogóle przerażający jest fakt, że kobiety w takiej sytuacji jak moja ukrywają się. Ludzie tak na prawdę nie wiedzą co mają takiej "chorej" powiedzieć, jak jej pomóc. O ile w ogóle rozumieją jej problem. Mąż sam mi powiedział, że on to dopiero chyba zrozumie dokładnie jak lekarz mu to wytłumaczy. Tak naprawdę to czułam się taka samotna ze swoim problemem. Dzięki Wam jest juz trochę lepiej. Takie otworzenie się i przyznanie do depresji pomaga. Szkoda, że nie potrafie otworzyć się przed rodziną. Ale jakoś wiem, że by mnie nie zrozumieli. No może moja mama by zrozumiała albo próbowała zrozumieć. Rodzina męża by mnie z pewnością potępiła.
    Myślę, że takie ukrywanie tego poważnego problemu jeszcze go potęguje. Ten wstyd jest trochę tak jakby motorem napędowym depresji.
    Na pewno skorzystam z pomocy specjalisty. Najpierw jednak chcę poradzić się położnej w tej kwestii. Do czwartku już niedaleko.
    Myślę, że najważniejsze w mojej drodze do radości z macierzyństwa jest wsparcie męża. Jednak on sam chyba potrzebuje wsparcia i pomocy w tej kwestii.
    Chociaż to nie jest też do końca tak, ze nie cieszy mnie macierzyństwo. To jest takie dziwne. Cieszę się, że mam córeczkę i daje mi ona radość. Problem leży gdzieś indziej. Po prostu coś jest nie tak i nie dokońca potrafię określić co. Przecież chcieliśmy tego dziecka, staraliśmy się o nie i niecierpliwie oczekiwaliśmy na to żeby w końcu wziąć ją w ramiona. Kocham ją najbardziej jak potrafię. Rękę bym sobie odgryzła żeby było jej dobrze. Ale czasem jej po prostu nie czuję. Ogarnia mnie taka niemoc i niechęć do wszystkiego. Czuję się nierozumiana, nieszczęśliwa i przytłoczona. Nie potrafię tego opisać. Po prostu nie umiem już czerpać z życia radości. Nie cieszy mnie to co dawniej. Nic mnie nie cieszy. Są też lepsze dni.
    To przychodzi tak jakby falami. Napadają mnie czarne myśli i emocje później odchodzą. Za jakiś czas pojawiają się ponownie. Tyle, że ten "dobry" czas jest coraz krótszy a ten zły coraz silniejszy i dłuższy. To jest najgorsze.
    Cierpliwość zbiera róże

  3. #23
    Avatar Iwi
    Dołączył
    Aug 2011
    Płeć
    Mieszka w
    chata za wsią....pod lasem
    Postów
    8,877
    Wpisów
    40
    Przecież chcieliśmy tego dziecka, staraliśmy się o nie i niecierpliwie oczekiwaliśmy na to żeby w końcu wziąć ją w ramiona. Kocham ją najbardziej jak potrafię. Rękę bym sobie odgryzła żeby było jej dobrze. Ale czasem jej po prostu nie czuję
    Kochana, nawet matki bez depresji tak mają. Ja też mam czasem ochotę trzasnąć drzwiami i pójść sobie w cholerę a dzieciaki niech sobie radzą.
    Ostatnią rzeczą jaką możesz zrobić jest obwinianie siebie o niedostateczną miłość do swojego dziecka. Poprostu pogubiłaś się i musisz jak najszybciej wrócić na właściwy tor, do równowagi. Zaufaj sobie i swojej intuicji matczynej. Nie myśl o tym co powie Ci rodzina, teraz najważniejsza jesteś Ty.

  4. #24
    oki już wiem o co chodzi z tym karmieniem to prawda jeśli to jest karmienie troszkę z przymusu mozna popaśc w depresję Isabellka jeśli odtsawisz malą od piersi nic sie zlego nie stanie i tak sie dużo poswiecasz bo musisz odciągnac a potem dać małej tak więc wiem jakie to jest uciążliwe ja tak robilam przez 8 miesięcy z 1 dzieckiem.sztuczne mleko tez ma duzo witamin jest zdrowe i nic małej nie bedzie zobaczysz co do bycia super zona super mama uwierz nie ma super mam i żon Faktycznie sobie poprzeczke wysoko postawiłaś. Nigdy nie chciałam być super mama i żona bo takich po prostu nie ma chcę być kochającą i cierpliwą nic więcej ale i tak nieraz bym udusiła te moje dwa potworki bo potrafia wyprowadzic mnie z równowagi i tak jak ktos napisal zostawić i niech sobie radzą myslę ze to normalne.A co do karmienia jeszcze fakt jakaś taka nagonka jest ale prawda taka że mamy karmiące sztucznie nie sa gorsze i to ze sie karmi to trzeba chcieć jeśli jest to męczace lepiej przestać dla swojego i dziecka dobra tak mysle

    ---------- Post dodany o 16:01 ---------- Poprzedni post dodany o 16:01 ----------

    a awatar fakt znudził sie mi i widziałam ze ktos ma taki sam

  5. #25
    Tomi jak radziliście sobie z żoną w tym ciężkim czasie? Co najbardziej jej pomagało?
    Cierpliwość zbiera róże

  6. #26
    Avatar tomi71
    Dołączył
    Mar 2011
    Płeć
    Mieszka w
    Skoczów
    Postów
    1,393
    Wpisów
    18
    trudno mi to dziś powiedzieć, ale myślę że wyjścia z domu. Małego dawaliśmy do babci (która i tak byłą zachwycona) i jeździliśmy po sklepach (co lepiej może poprawić nastrój kobiecie ), centrach handlowych, zabieraliśmy małego do znajomych i generalnie ...smykaliśmy się.
    A poza tym jak pisałem w czasie tych pierwszych 4miesięcy(macierzyński) żona byle tylko wytrzymała do mojego powrotu do domu a potem starałem się maksymalnie Ją odciążyć obowiązkami związanym z dzieckiem.
    Od 9tego miesiąca nasz potomek już "chodził" do żłobka ...i myślę, że powrót żony do pracy (zaraz po macierzyńskim) też był dobrą odskocznią od domu.
    Isabellko pisz każdy dzień, bo się tu martwimy ...choć parę słów.
    ....myślę, że to że jesteś za granicą ...to że pewnie nie masz wielu dobrych znajomych i ta pora roku dodatkowo nie sprzyjają Twojemu samopoczuciu. Jednak My tu jesteśmy! czasem weseli, czasem smutni i pokłóceni ...ale zatroskani o Ciebie i co najważniejsze, że choć tak online ale ... jesteśmy
    ...forever young...World is not enough...open your mind ... ZUMBA!

  7. #27
    Cytat Napisał tomi71 Zobacz post
    Isabellko pisz każdy dzień, bo się tu martwimy ...choć parę słów.
    ....myślę, że to że jesteś za granicą ...to że pewnie nie masz wielu dobrych znajomych i ta pora roku dodatkowo nie sprzyjają Twojemu samopoczuciu. Jednak My tu jesteśmy! czasem weseli, czasem smutni i pokłóceni ...ale zatroskani o Ciebie i co najważniejsze, że choć tak online ale ... jesteśmy
    Dziękuję. Nie chcę Was zadręczać moimi dołami. Każdy ma swoje troski i zmartwienia. Rozpoczęłam ten temat bo byłam już bardzo zdesperowana i łapałam się wszystkiego ale czasem mi głupio, że tak się przed Wami wywnętrzyłam.
    Ale co mi tam. Skoro może mi to pomóc. Tak na prawdę to jesteście teraz moimi jedynymi "znajomymi". Tutaj mam tylko męża. Nie mamy tu znajomych bo mąż pochodzi z innego miasteczka. Nie mamy komu zostawić dziecka żeby się na chwilkę rozerwać. Wiem, że to by mi pomogło. Czasem tak tęsknie do dawnego życia. Do wyjścia do ludzi itd. Do wyjścia gdziekolwiek. A tu co? Jedynie jakieś restauracje na, które brak kasy. Niema centrów handlowych i niema się po prostu kaj posmykać. Siedzę więc w domu albo włóczę się z wózkiem po pustych uliczkach. Rodzina i jedna i druga mieszka daleko.
    Mąż niestety nie bardzo mi pomaga. Pod tym względem bardzo się na nim zawiodłam. Nigdy jeszcze nie wstał do małej. No nie licząc tych dwóch sytuacji kiedy to na nim wymusiłam ale skończyły się one wielkimi kłótniami więc nawet niema o czym mówić.
    W weekend raczył rano się nią zająć ale nie bardzo mu to wychodziło i po godzinie bardziej przeleżanej niz przespanej musiałam wstać bo płakała a ja nie umiałam tego słuchać. Niby się stara ale to wszystko jest wymuszone. Jak się nie upomnę to wszystko jest na mojej głowie. No chyba, że mu to wykrzyczę to przez tydzień robi sam.
    Szkoda bo jedyna osoba w, której mogłabym i powinnam mieć wsparcie raczej mi go nie daje. A takie wyproszone i wypłakane to już nie jest to.
    Zaraz przyjdzie położna. Mam nadzieję, że ruszę do przodu.
    Cierpliwość zbiera róże

  8. #28
    Oj Isabellka z tym pomaganiem to doskonale Cie rozumiem ja na moim na początku też nie bardzo mogłam polegac pamietam jak pojechałam do sklepu nie minelo 5 minut a juz miałam tel bo mała płacze i on nie wie co robic koszmar tak wiec siedziałam z nią w domu bo dodatkowo karmiłam a że jadla co 2 godzinki to albo z nia w domu albo z nia wychodziłam.Piszesz że masz rodzine swoja i meza daleko.A może bys zapakowala maleństwo i pojechała do swojej mamy pewnie sie ucieszy a i ty odpoczniesz ,mala na podróz wcale nie jest za mała albo popros mame swoja albo siostre zeby przyjechali do Ciebie.co do męża sprubuj porozmawiac z nim wiem powiesz teraz ze rozmawialas wiele razy,to nic porozmawiaj znowu i znowu i tak ciagle.Co do wstawania w nocy mój też nie wstawał bo powiedzial że on chodzi do pracy( jakby praca w domu nie była ważna) Niedawno bo w grudniu mialam obie panny chore więc mąż miał opieke na nie i siedział w domu to po 3 tyg powiedzial mi że teraz wie jak mi cięzko musiało być cóz lepiej poźno niż wcale,ja sobie chodzilam do pracy więc cały dom byl na jego głowie ciężko mi bylo chore dziewczyny zostawiać ale przynajmniej miał nauczkę a ty postaraj się znim pogadać albo mu zostaw ja na 2 godzinki i idx chodźby połazić bez celu ale sama

  9. #29
    Avatar tomi71
    Dołączył
    Mar 2011
    Płeć
    Mieszka w
    Skoczów
    Postów
    1,393
    Wpisów
    18
    Jedna zasada Isabellko jak już nawet wymusisz na swoim chłopie żeby zaopiekował się małą to Ty nie siedź w domu i nie przyglądaj mu się. Zostaw ich samych i idź w pieróny ...albo na zakupy, ale nie przyglądaj im się.
    A tak właściwie jak wszędzie macie daleko to pogadaj z mężem, że może pojechałabyś do Polski na jakieś ferie. On niech sobie zarabia, Ty byś odetchnęła od domu, a tu na pewno nie dopchasz się do swojego dziecka
    Zresztą zobaczysz co Ci powie położna.

    ...dziwne że sam jeden chłop tu jestem.
    Ostatnio edytowane przez tomi71 ; 02-02-2012 o 09:49
    ...forever young...World is not enough...open your mind ... ZUMBA!

  10. #30
    Może po prostu jesteś sam jeden chłop, którego interesuje zdrowie i dobro żony.

    Och...ale się upłakałam. Wszystko się mi w środku trzęsie. Położna powiedziała to co i Wy. Czyli to, że mam wyjechać do Polski na kilka dni, zacząć gdzieś wychodzić i myśleć o sobie a nie tylko o dziecku i lubym. Powiedziała, że wyżywam się na moim bo chcę od niego dostać tyle ile daję małej. W ogóle dużo mowiła i mądrze. Musze to sobie poukładać w głowie. Mąż ma do niej zadzwonić wieczorem porozmawiać. Mamy iść do ginekologa po tabletki wyrównujące poziom hormonów i skierowanie do poradni psychiatrycznej na terapię.
    Powiedziała też, że największym moim problemem jest zamknięcie się w swoim świecie i sfiksowanie na karmienie piersią. Mam powoli odstawić małą od piersi. Tyle, że to jest moja największa blokada Nie wiem czy dam radę. Tak mnie męczy to odciąganie i zamartwianie się, że mam mało pokarmu ale z drugiej strony nie potrafię z tego zrezygnować. Nie potrafię przyjąć do siebie, że miałabym jej nie dawać swojego mleka. Ta myśl aż mnie boli. Dosłownie. Nie myślałam, ze jakaś myśl może boleć. Przez to siedzę i rycze bo wiem, że to bedzie dla nas najlepsze a z drugiej strony nie potrafię To jest taka cholerna blokada. Nie potrafię tego przetrawić. Nie cierpię juz tego odciagania i najchętniej bym zrezygnowała ale nie umiem Zmuszam się do tego ale to silniejsze.
    Oj, że taż tak się sama w sobie pogubiłam. Tak bardzo chciałam ją karmić przynajmniej rok. A nie umiem Co ze mnie za matka. Nie potrafię wykarmić swojego dziecka.
    Powiedział też to co Ty Tomi, że mam pozwolic mojemu zajmować się małą, że on da sobie radę i mam nie patrzeć itd. On też mi kiedyś powiedział, że boi się nią opiekować bo jak ona zaczyna płakać to on panikuje przez to, że tyle razy się na niego darłam, że ją źle trzyma i dlatego płacze. Teraz się nie dziwię, ze nie chce się nia tyle zajmować jak na każdym kroku mu mówiłam, że robi to źle i tylko chodziłam i patrzyłam i wytykałam błędy, których tak na prawdę nie było. Skąd mi sie to wzięło? Przecież nigdy taka nie byłam.
    Tyle razy mi mówił, ze mam iśc do fryzjera czy do kosmetyczki, że on ją przypilnuje a ja nie i nie. Ale to jest silniejsze. Jakoś nie potrafię jej zostawić samej. Wiem, że nie będzie sama ale mnie nie będzie przy niej. I mam takie głupie przekonanie, że będzie cierpiała, że będzie jej źle i nikt jej nie ukoi.
    Oj, oj....
    Cierpliwość zbiera róże

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •