Ja znałem was

Za lat pogodnego zdrowia, do knajpy, kufel i kieliszek w ręku,
za starości okrutnej, do kościoła, palcami przebierając koraliki,
nawrócenie ideologiczne?, tylko lęk, przed śmiercią w starości,
w tym miasteczku wesołym brakowało tylko zdrowego rozsądku,
śmierci bliskość, przenikającym lękiem przywołuje do porządku,
chociaż mgliście, jednak świadomość pamięć o Ojcu przywołuje,
aczkolwiek na oślep brniecie, ale lepsze to niż brak opamiętania.