Brenna | Cieszyn | Czeski Cieszyn | Chybie | Dębowiec | Goleszów | Hażlach | Istebna | Jasienica | Jaworze | Ostrawa | Skoczów | Strumień | Ustroń | Wisła | Zebrzydowice

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 12

Temat: Jedzenie w ustrońskich przedszkolach, a może swoje...

Hybrid View

  1. #1

    Jedzenie w ustrońskich przedszkolach, a może swoje...

    Witam wszystkich serdecznie.
    W tym roku wysyłam córkę do przedszkola w Ustroniu i stoję przed trudnym dylematem związanym z tym, jak wyglądają jadłospisy. Nie odwiedziłem wszystkich przedszkoli w okolicy, ale w tych, w których byłem, w menu bywało bardziej słodko, tłusto i mącznie niż warzywnie-owocowo, mięsa panierowane i smażone, czy też w sosach, zamiast zgrillowane czy duszone. Ogólnie rzecz biorąc nie dziwi mnie to - wiadomo, że lepiej jak z talerza znika niż zostaje, a i w kwocie typu 4,50 na dzień z 2 posiłkami i podwieczorkiem trudno upchnąć więcej "zdrowego", więc pretensji nie mam. Z tej dość skromnej kwoty obawiam się też wielu uproszczeń typu kostki rosołowe, dżemy owoco-podobne, masło "z margaryny" itp. Jeśli któreś z przedszkoli, do którego uczęszczają Wasze pociechy ma jakieś zdrowsze menu, albo w inny sposób jesteście z niego zadowoleni, to bedę wdzięczny za taką informację (Póki co jadłospis najbardziej w kierunku zdrowszego znalazłem w przedszkolu nr 6 http://p6ustron.edupage.org/text4/? ).

    To, co mnie bardzo ciekawi to możliwość dostarczania własnych posiłków dla dziecka. Czy ktoś coś takiego praktykuje lub podejmował temat, ale napotkał na opór ze strony dyrekcji/kuchni? Może są wśród nas jacyś wegetarianie/weganie/rodzice alergików, którzy tę niełatwą ścieżkę w którymś z ustrońskich przedszkoli przetarli? Jeśli tak, to chętnie poznam wszystkie aspekty takiego rozwiązania, począwszy od podejścia dyrekcji i kuchni (jakieś problemy z odgrzewaniem), przez reakcje innych dzieci na to, co ma na talerzu Wasze, po wygibasy ze strony gotującego rodzica, żeby obiad dziecka nie różnił się wyglądem od tego, co będą mieli inni na talerzach.

    Pozdrawiam,
    Ojciec trzylatki.

  2. #2
    zaciekawiła mnie pasta z kiełbasy ..
    No i nie jestem przekonana, że grillowane jest lepsze.

    W tym przedszkolu z linka też nie ma WoW.... można byłoby się doczepić... tam też przecież jest i mąka i paniera, słodko(np. nutella), śmietanowo i ta pasta- cokolwiek to jest I pasztet- co już nieraz było poruszane, że to jedno z większych badziewi. I to masło też nie ma pewności, że to masło.

    Zdrowo to chyba tylko pozostaje w domu pod ścisłym nadzorem rodzica. A i tak biorąc dzisiejsze czasy nie będzie na 100% zdrowo.
    "Ludzie sadzą pogardę czekając na szacunek Ale jak siejesz trawę nie licz, że wyrosną róże"

    Niby miasto a świnie luzem chodzą !

    A to też czerwony !

  3. #3
    Co do grillowanego, to nie tyle jest zdrowe, co w porównaniu z tym samym mięsem obtoczonym w panierce, która chwilę później staje się gąbką nasączoną tłuszczem, jest zdrowsze - chciałem podać jakieś rozsądne alternatywy, nie wymagające żadnego dodatkowego wysiłku ze strony kuchni (a wręcz mniej w tym konkretnym porównaniu).

    Jeśli zaś chodzi o link, to gdyby było WoW, to bym nie szukał innych dróg Z tym "w kierunku zdrowszego" miałem na myśli, że pojawia się pieczywo wieloziarniste, razowe, jakieś kasze, mączne (kluski) są raz, a nie trzy, ot widać, że coś się tam dzieje w kierunku tego, żeby było lepiej, ale zdecydowanie za mało, żebym taką dietą chciał potraktować moje dziecko. Nie chcę tutaj urazić w jakiś sposób tych rodziców, którzy stołują dzieci w przedszkolu, czy też posiadają takie menu dla dziecka na co dzień w domu - sam chętnie bym wciągnął połowę tego menu. Do dziecka, po prostu trochę inaczej podchodzę i szukam rozwiązania, które pozwoli mi kontynuować nawyki żywieniowe córki.

    Nie jestem też hipokrytą - wiadomo, że w dzisiejszych czasach, to ciężko zapewnić w 100% idealne posiłki, ale wychodzę z założenia, że trzeba dążyć do tego, żeby jak najlepiej było w tym okresie rozwoju dziecka, bo jak pójdzie do szkoły, to już nie upilnuję, a w gimnazjum, to pewnie walczył będę z papierosami i dopalaczami, więc fastfood będzie najmniejszym zmartwieniem

    P.S. przy tej paście z kiełbasy, to się zastanawiałem, czy mielą czy obierają ze skórki, czy ki czort, ale może tzw. metka awansowała do kategorii kiełbasy w formie pasty.
    Ostatnio edytowane przez klapocz_z_potoka ; 31-01-2015 o 13:55

  4. #4
    W placówce w której pracowałam pasta z kiełbasy to była zmielona kiełbasa z odrobiną majonezu i było to naprawdę pyszne :-) ale nie było to w Ustroniu ...

  5. #5
    Czy, aby Pan nie obraża ustrońskich przedszkoli nie znając realiów i sądząc tylko po pozorach

  6. #6
    Avatar Iwi
    Dołączył
    Aug 2011
    Płeć
    Mieszka w
    chata za wsią....pod lasem
    Postów
    8,877
    Wpisów
    40
    Jeśli chodzi o ustrońską 6 to nie dam złego słowa powiedzieć.
    I na pewno można się dogadać z panią dyrektor co do specjalistycznej diety dziecka, jeżeli zachodzi taka potrzeba.....

  7. #7
    Witam serdecznie-zwłaszcza zaniepokojonego ojca trzylatki?
    Chciałam zapytać - jak wygląda zdrowa dieta Pana córki? Co chciałby Pan widzieć w jadłospisach przedszkolnych ?
    Czy przygotowuje Pan samodzielnie posiłki dla córki i rodziny- np. robi przetwory, piecze chleby, ciasta itp. ?
    Gdzie Pan robi zakupy- tzn. czy ma Pan sprawdzonych dostawców, hodowców itp.
    Na jakiej podstawie podważa Pan to co jest zapisane w jadłospisach-np to,że masło to nie masło,że zupy przygotowuje się z kostki rosołowej? Czy ma Pan konkretne, potwierdzone zarzuty?
    Skąd Pan wie,że w żywieniu zbiorowym dla małych dzieci 4,50 zł to za mało, aby zdrowo odżywiać dzieci?
    Ile chciałby Pan zapłacić, aby poczuć się usatysfakcjonowanym ?
    Pozdrawiam

    - - - Dopisano - - -

    Drogi Panie Klapoczu z Potoka !
    Chciałam Pana i wszystkich rodziców w wieku przedszkolnym zapewnić, iż jedzenie w ustrońskich przedszkolach jest zdrowe i przygotowywane zgodnie z zaleceniami dotyczącymi żywienia dzieci w wieku przedszkolnym. Nasze jadłospisy są co jakiś czas kontrolowane ,sprawdzane i zaakceptowane przez inspektorów sanitarnych, jak i cały proces ich przygotowywania- począwszy od zakupów, przechowywanie, poddanie obróbce, itp. Wszystko jest zgodne z normami i zasadami HACCAP , a posiłki są zbilansowane. Nie wiem czy Pan wie, że w ustrońskich przedszkolach samodzielnie robi się przetwory ,koktajle, musy, kisiele, piecze ciasta, uprawia warzywa, itp., które wykorzystuje się do przygotowania posiłków. Produkty kupuje się od sprawdzonych producentów z upraw ekologicznych. Nie stosuje się kostek rosołowych czy zamiast masła produktów „masłopodobnych” . Wszystkie potrawy są zawsze świeże, przygotowywane na bieżąco ( dlatego panierka nie nasiąka jak gąbka) i nie stosuje się zamienników. W potrawach mącznych używa się różnego rodzaju mąk, np. razowej, żytniej , z domieszką otrębów czy zarodków pszennych. Stosuje się różnego rodzaju pieczywo ( wieloziarniste, razowe, żytnie, mieszane) , do każdego posiłku są np. owoce lub warzywa. Ponadto między posiłkami również podaje się owoce lub warzywa- żeby tylko wszystkie dzieci chciały je jeść. Owszem zdarzają się posiłki na słodko, ale jest sporadycznie i odpowiednio zrównoważone innymi potrawami- np. racuszki z jabłkami z dodatkiem brzoskwini , do przygotowania, których używa się mąki razowej + różne ziarna + otręby, a wówczas na podwieczorek – np. kanapka z sałatą +polędwica drobiowa +pomidor.
    Aby ocenić jakość naszych posiłków musiałby Pan uczestniczyć w procesie ich przygotowania.
    Ponadto respektuje się diety dla dzieci z alergiami oraz określone preferencje żywieniowe. Niemożliwe jednak jest całkowite dostarczanie własnych posiłków ( –chodzi o obiady)- jak przechowywanie i odgrzewanie jedzenia porównać ze świeżo przygotowanym i podanym posiłkiem? Kto odpowie za jego jakość ? Gdzie je przechowywać ?
    Nie chodzi o złą wolę czy lenistwo, a o względy bezpieczeństwa oraz higienę.
    Życzę, a Pan i wszyscy zatroskani rodzice byli zadowoleni z funkcjonowania ustrońskich przedszkoli i żywienia dzieci.
    Pozdrawiam

  8. #8
    Odpowiedź rozbijam na dwa posty, ze względu na ograniczenia forum
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Witam serdecznie-zwłaszcza zaniepokojonego ojca trzylatki?
    Witam. Z treści Pani posta wnioskuję, że albo jest Pani dyrektorem jednej z placówek albo kimś, kto podejmuje decyzje w sprawie żywienia dzieci w przedszkolach, co bardzo mnie cieszy i z chęcią skorzystam z możliwości uzyskania dodatkowych informacji z takiego źródła. Odpowiem również na Pani pytania, ale na wstępie chcę tylko wyjaśnić tym, którzy czytają ten wątek, że celem tego tematu nie jest atak, a chęć uzyskania informacji, która wynika z niczego więcej, jak z troski o swoje dziecko. Nie piszę zarzutów, a wyrażam obawy, nie chcę zmieniać czy atakować menu, tylko znaleźć przedszkole z jak najlepszym. Poznać jak najwięcej szczegółów od rodziców, którzy zwracają uwagę nie tylko na to, czy dziecko jest najedzone, ale też czym. Należę do tej grupy "dziwaków", którzy czytają skład produktu mimo, że na etykiecie "jak wół" jest zdjęcie uśmiechniętego dziecka. Wiem, że nie uchronię dziecka w 100% przed tym wszystkim, ale uważam, że moim obowiązkiem jest próbować, pytać i dociekać, co niniejszym czynię.
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Czy, aby Pan nie obraża ustrońskich przedszkoli nie znając realiów i sądząc tylko po pozorach
    Nie uważam, aby sam fakt wyrażenia moich obaw miał zaszkodzić czy obrazić ustrońskie przedszkola. Liczyłem na pozytywny odzew, dementujący moje pełne obaw stanowisko informacjami o świetnym jadłospisie w którymś z przedszkoli, nie zaś na uczestników krucjaty przeciwko ich jadłospisom.
    Z tonu wiadomości wnioskuję nieco bojowe (obronne?) nastawienie ze strony Helastas, ale mam nadzieję, że ta dyskusja nie przerodzi się w debatę na temat tego, czy w dzisiejszych czasach da się w ogóle coś w 100% zdrowego zjeść/wyhodować/kupić. Na pytania odpowiadam z grzeczności, nie zaś jako poparcie na to, że mój punkt widzenia jest właściwy i jedyny poprawny.

    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Chciałam zapytać - jak wygląda zdrowa dieta Pana córki? Co chciałby Pan widzieć w jadłospisach przedszkolnych ?
    Zamiast pisać co moja córka jada, łatwiej będzie napisać, czego bym wolał nie widzieć w jadłospisach przedszkolnych, a widzę. Mam nadzieję, że nie będę musiał każdej z tych pozycji popierać osobną listą argumentów i zwięzłe wyjaśnienie wystarczy, aby zrozumieć dlaczego mi to akurat nie pasuje.
    Masło do wszelkich kanapek - niepotrzebne źródło zwierzęcego tłuszczu (tego z mięs wystarczy w diecie aż nadto), można z powodzeniem zastąpić twarożkiem lub niczym. Nutella - (wbrew reklamom, to nie jest idealny posiłek dla dziecka) na szczęście moje dziecko nie zna jeszcze jej błogiego smaku.
    Panierka, kiełbasy, kawa (zakładam, że zbożowa, ale i tak nie widzę powodu, żeby trzylatek miał ją pić), wszelkiego rodzaju sosy (te słodkie do klusek i te do mięs), konserwy (np. ogórki konserwowe),słodycze (ten składnik diety dzieci akurat najłatwiej uzupełniają).
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Czy przygotowuje Pan samodzielnie posiłki dla córki i rodziny- np. robi przetwory, piecze chleby, ciasta itp. ?
    Żeby nie rozpisywać szczegółowo każdej pozycji, odpowiem krótko: tak.
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Gdzie Pan robi zakupy- tzn. czy ma Pan sprawdzonych dostawców, hodowców itp.
    Dla dziecka staram się wyprodukować jak najwięcej własnych składników, a te, których nie jestem w stanie wytworzyć staram się dobrać jak najlepiej, w szczególności mięsa od sprawdzonych dostawców lub wyhodowane we własnym zakresie, ogródek bez jakiejkolwiek "chemii". Nie mam jednak w ogrodzie bananowca, czy owoców cytrusowych i te kupuję w sklepach, a czasem szkodnik czy choroba załatwi niepryskany ogródek "na amen" i wtedy pozostają mi albo sprawdzeni rolnicy albo sklepy.
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Na jakiej podstawie podważa Pan to co jest zapisane w jadłospisach-np to,że masło to nie masło,że zupy przygotowuje się z kostki rosołowej? Czy ma Pan konkretne, potwierdzone zarzuty?
    Nie podważam, a wyrażam obawy. Obawy wynikają w tym wypadku z braku wiedzy na ten temat. Z ulgą przyjmuję wiadomości, które rozwiewają takie wątpliwości na korzyść dziecka. Nie boję się wyrazić tych obaw, bo w ostatecznym rozrachunku pojawiają się pieniądze które w tym przypadku mogą ograniczać nawet najszczersze chęci.
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Skąd Pan wie,że w żywieniu zbiorowym dla małych dzieci 4,50 zł to za mało, aby zdrowo odżywiać dzieci?
    Szczerze mówiąc, miałem cichą nadzieję (choć nie doszukałem się jeszcze informacji w tym zakresie), że te 4,50 jest dodatkowo dotowane przez Państwo i kwota przeznaczona na żywienie jest większa, a moje obawy bezpodstawne. Jak do tych 4,50 dorzucę poniższe informacje o zakupach z upraw ekologicznych i od wyselekcjonowanych dostawców, to naprawdę trudno mi uwierzyć, że wszystkie zakupy i wszystkie dania są realizowane w ten sposób i mieszczą się w tej kwocie. Przewrotnie dodam: Czy jeśli dysponowałaby Pani znacznie większą kwotą na żywienie dzieci, to nadal nie zmieniłaby Pani ani jednej pozycji w jadłospisach?
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Ile chciałby Pan zapłacić, aby poczuć się usatysfakcjonowanym ?
    Dokładnie tyle, ile trzeba, aby jadłospis był dla mnie satysfakcjonujący, a ponieważ uważam, że zdrowe odżywianie w obecnych czasach pochłania znacznie większe środki niż 4,50/dzień, to szukam rozwiązania, które pozwoliłoby mi ponosić taki podwyższony koszt samemu, bez potrzeby nakłaniania innych, mniej zainteresowanych takim rozwiązaniem rodziców, do jego ponoszenia.

    - - - Dopisano - - -

    Mimo, że dopisana w poście wypowiedź jest naprawdę pozytywna, to pozwolę sobie poddać w wątpliwość, czy aby nie jest to tylko część prawdy. Stąd kilka moich pytań, które, mam nadzieję, nie zostaną odebrane jako kolejny atak:
    - Czy rzeczywiście zna Pani zasady panujące we wszystkich ustrońskich przedszkolach?
    - Nie wątpię w cały proces technologiczny, zgodność z normami, czy w to, że ktoś kotleta, który spadł na podłogę w kuchni nie poda dziecku. Czy naprawdę nutella czy ogórek konserwowy podany dziecku według normy HACCP staje się zdrowy?
    - Jestem niezmiernie ciekaw jaki proces przygotowania na bieżąco pozwala uniknąć nasiąkania tłuszczem panierce podczas smażenia. Ja uważam, że jest ona całkowicie zbędna w diecie przedszkolaka, a dodatkowo jest nośnikiem tłuszczu używanego do smażenia. Nie widzę tutaj żadnej możliwości, niezależnie od czasu i sposobu przygotowania, aby smażony kotlet panierowany miał tym tłuszczem nie nasiąknąć.
    - Pozwolę się nie zgodzić z tym, że posiłki na słodko są sporadycznie - owszem może w przypadku dań obiadowych tak jest, ale ja widzę w jadłospisach niemal codziennie jakiś "zbędny" słodycz - uważam, że owoce, dżemy, produkty mączne i skrobiowe dostarczają wystarczającą ilość węglowodanów, żeby dziecko mogło funkcjonować bez wafelków, ciast, nutelli, słodkich napojów itp. Słodkości bez problemu da się zastępować suszonymi owocami, a jeśli chcemy dać ciasto, nawet robione własnoręcznie, to też nie ma przeszkód, ale codziennie? W jakim celu?
    - Zaintrygowały mnie również warzywa uprawiane w przedszkolach - czy wszystkie ustrońskie przedszkola uprawiają warzywa, które później stanowią znaczącą część tych serwowanych dzieciom? Jaki % warzyw one stanowią? Czy jest to bliższe 10% czy 90%? Proszę nie traktować tych pytań jako cynicznych, to naprawdę zaskakująca dla mnie informacja i dodatkowe wyjaśnienia z chęcią poznam.
    - Jeśli chodzi o zbilansowaną dietę w połączeniu z tym co dzieci chcą jeść. Tu jest właśnie główny rozdźwięk między tym, jak dieta jest zbilansowana na talerzu, a jak w żołądku dziecka. Jeśli dziecko miałoby codziennie na talerzu (upraszczając) mięso, ziemniak i warzywo, a zjadałoby mięso i ziemniak, to czy jego dieta jest zbilansowana? Myślę, że jednym ze sposobów "walki" z takim problemem jest właśnie zastąpienie tych chętnie zjadanych dodatków (np. ziemniaka) innym warzywem - wtedy jest szansa, że dziecko zje choć jedno z warzyw. Brakujące węglowodany bez problemu można uzupełnić w domu, a w drugą stronę, gdy dziecko jest najedzone mięsem i ziemniakami, jest trudno nakłonić, do uzupełnienia brakujących w diecie warzyw. To oczywiście tylko moja dygresja na temat, a nie remedium na wszelkich przedszkolnych niejadków.
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Aby ocenić jakość naszych posiłków musiałby Pan uczestniczyć w procesie ich przygotowania.
    Tak jak pisałem powyżej, nie o jakość mi chodzi, a o skład (bo tylko to widzę w jadłospisie) i nawet najlepiej przygotowany kotlet panierowany ustępuje w kategorii zdrowego żywienia mięsu duszonemu bez zagęszczanego sosu, czy gotowanemu na parze.
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Ponadto respektuje się diety dla dzieci z alergiami oraz określone preferencje żywieniowe.
    Z chęcią poznam, jakie preferencje żywieniowe są respektowane, bo widzę światełko w tunelu.
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Niemożliwe jednak jest całkowite dostarczanie własnych posiłków ( –chodzi o obiady)- jak przechowywanie i odgrzewanie jedzenia porównać ze świeżo przygotowanym i podanym posiłkiem? Kto odpowie za jego jakość ? Gdzie je przechowywać ?
    Nie chodzi o złą wolę czy lenistwo, a o względy bezpieczeństwa oraz higienę.
    To jest właśnie miejsce, w którym następuje rozmowa z dyrektorem placówki. Albo dyrektor nie wyraża chęci pomocy takiemu przypadkowi jak ja i może bez problemu poprzeć to przepisami albo pomaga znaleźć rozwiązanie i tymi właśnie przypadkami byłem zainteresowany pisząc pierwszego posta, mając nadzieję, że któremuś z rodziców udało się coś wypracować we współpracy z dyrektorem.
    Cytat Napisał Helastas Zobacz post
    Życzę, a Pan i wszyscy zatroskani rodzice byli zadowoleni z funkcjonowania ustrońskich przedszkoli i żywienia dzieci.
    Pozdrawiam
    Dziękuję za czas poświęcony na rozwiewanie wszelkich wątpliwości,
    Pozdrawiam

  9. #9
    Nie za bardzo widziwiosz?
    Zupełnie jakbyśmy poznali się tylko po to, żeby się ze sobą żegnać.

    (Daniel Glattauer – Wróć do mnie)

  10. #10
    Drogi Klapoczu z potoka!
    Oczywiście dobro dziecka w dziedzinie żywienia w tym wieku, tzn. 3-letniego jest ważne, ale myślę po analizie Pana wypowiedzi, iż problem nie tkwi tylko w żywieniu dzieci przedszkolnych, ale ... Są przedszkola w Ustroniu do których uczęszczały moje dzieci, a teraz i wnuki. Dzieci były i są bardzo zadowolone z jedzenia. Dzięki wykwalifikowanym pracownikom poznały różne kuchnie i potrawy świata. Za to byłam i jestem wdzięczna wszystkim Pracownikom i Dyrekcji tegoż własnie przedszkola. Żywienie w tym że przedszkolu zawsze było i jest na wysokim poziomie, mimo iż stawka wynosi podkreślam 4,50! Wszystkie produkty zawsze świeże, smaczne i przede wszystkim ZDROWE! Wiem, że w tym przedszkolu robi się własne przetwory(ogórki kiszone, kapusta kiszona, itd.) Faktycznie nie analizował Pan Panie Klapoczu wszystkich jadłospisów w Ustrońskich przedszkolach, dlatego pisze Pan takie bzdury i podważa autorytet pracowników. Zasugerował się Pan jednym przedszkolem, a w jadłospisie( OGÓREK KONSERWOWY to takie zdrowe dla dzieci?). W innych przedszkolach jadłospisy układane są przez osoby wykwalifikowane w tym zakresie i budowane są na bazie zdrowej żywności i to jest najważniejsze w żywieniu dzieci przedszkolnych ! Proszę nie obrażać innych placówek, dlatego uważam że powinien Pan pofatygować się i odwiedzić wszystkie przedszkola, następnie przeanalizować jadłospisy, a potem dopiero wyrażać swoje zdanie. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla Pana i Pańskiej córki byłoby, aby otworzył Pan własne, domowe przedszkole. Wtedy byłby Pan w 100% zadowolony i mógłby Pan serwować swojemu dziecku to co Pan uważa za zdrowe. Powodzenia!

Tagi dla tego tematu

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •