Brenna | Cieszyn | Czeski Cieszyn | Chybie | Dębowiec | Goleszów | Hażlach | Istebna | Jasienica | Jaworze | Ostrawa | Skoczów | Strumień | Ustroń | Wisła | Zebrzydowice

Strona 1 z 8 123 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 73

Temat: Kościół wystawia rachunek za uwiedzenie. I nie zamierza negocjować

  1. #1

    Kościół wystawia rachunek za uwiedzenie. I nie zamierza negocjować

    Wpis pochodzi z profilu Ewy Wanat na Facebooku
    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,18533656,...#ixzz3iWcc6rwC
    tytuł, śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji
    kolor tekstu własny, jak się nie ma nic do dodania zawsze można przynajmniej pokolorować , jak w przedszkolu




    Trzydzieści lat temu zostaliśmy wszyscy uwiedzeni. Kościół nas chronił, dawał poczucie sensu i dodawał otuchy. Teraz wystawia nam rachunek za tamto uwiedzenie. I wszystko wskazuje na to, że nie zamierza negocjować - pisze na Facebooku Ewa Wanat, red. naczelna Radia RDC. Poniżej publikujemy cały wpis (tytuł, śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji).

    Był czas, kiedy czułam się związana z Kościołem katolickim. Nie, nie wyniosłam tego z domu, ochrzczono mnie, gdy miałam cztery lata, i właściwie nikt już nie pamięta, dlaczego nie wcześniej i po co w ogóle. Próba zostania katoliczką to był mój wybór, z początku raczej interesowny - wszystkie dziewczynki szykowały sobie sukienki na komunię, oczekiwały prezentów, więc i ja do niej poszłam. Później coraz bardziej podszyty tęsknotą za czymś wzniosłym i nie z tego świata.

    Pamiętam lekcje religii w parafialnych salkach (rysowałam Chrystusa przybitego do krzyża, pamiętam, że mnie ten obraz fascynował i prześladował w snach), pamiętam napad dziecięcego mistycyzmu w piątej klasie podstawówki, gdy wszystkie dziewczynki biegały do pobliskiego kościoła obserwować figurę Matki Boskiej, która do nich mrugała. Do mnie też mrugnęła po długich minutach klęczenia na kamiennej posadzce i wpatrywania się w gipsową twarz.

    Kościół był miejscem wolności...

    To było jak fale - przychodziło, odchodziło - wraz z którąś kolejną przystąpiłam do bierzmowania, następna przyszła w stanie wojennym. Kościół był miejscem wolności, prawdziwą alternatywą dla beznadziejnie smutnej schyłkowej komuny. Pamiętam mądrych i dzielnych księży - dominikanów w Poznaniu, ojca Miecznikowskiego w Łodzi, proboszcza ze słynnego kościoła w Mistrzejowicach. Stałam wśród rozmodlonego tłumu na pogrzebie księdza Popiełuszki. Do dzisiaj, gdy o tym pomyślę, mam dreszcze. W latach 80. byłam jednym z tzw. dzieci Teatru Ósmego Dnia. Ósemki miały zakaz występów, Kościół przygarnął je jak i wielu innych niepokornych (jak to słowo dziś się zdewaluowało!) artystów. Jeździliśmy po Polsce i wystawialiśmy na parafialnych placach "Raport z oblężonego miasta" wg Herberta - w Mistrzejowicach, w Koninie, na słynnej Żytniej w Warszawie. Potem długie dyskusje, często z miejscowym proboszczem. Czuło się, że jesteśmy wszyscy w jakimś lepszym, prawdziwszym świecie.

    Moja religijność pewnie nie była zbyt głęboka, dziś myślę, że obok młodzieńczego głodu transcendencji wynikała z potrzeby wspólnotowego przeżycia. Zostałam uwiedziona obietnicą lepszego życia, nadzieją na lepszy świat - tu czy tam - wszystko jedno. Pewnie gdybym wtedy mieszkała gdzie indziej, szukałabym w zborze protestanckim, w buddyjskiej stupie albo w świątyni Ganesha, kto wie, czy do dzisiaj bym tam nie została. W polskim Kościele katolickim dziś mnie jednak nie ma.

    ...pozwalał uwierzyć, że jesteśmy lepsi, bo stoimy po stronie prawdy

    Wszystko się zmieniło. Polska to już inna planeta, Polacy to inne społeczeństwo. Pojawiły się nowe problemy - przecież zawsze jakieś są. I inne sprawy wymagają dziś uwagi, rozwiązań, zadośćuczynienia. Polacy jako społeczeństwo się wyemancypowali, teraz w naturalny sposób przyszła kolej na zadbanie o prawa mniejszości żyjących w tym wyemancypowanym społeczeństwie - lesbijek, gejów, osób transpłciowych, mniejszości etnicznych i religijnych, ateistów, niepełnosprawnych oraz na powtórną emancypację kobiet, którym przy okazji transformacji odebrano część praw - jak np. prawo do decydowania o tym, czy chcą rodzić, czy nie.

    Trzydzieści lat temu zostaliśmy uwiedzeni wszyscy. Kościół nas chronił - również materialnie (gdy moja mama na pewien czas straciła pracę, żywiliśmy się zagranicznymi paczkami rozdawanymi w Kościele). Kościół dawał nam poczucie sensu i dodawał otuchy. Pozwalał uwierzyć, że jesteśmy lepszymi ludźmi niż nasi wrogowie, bo stoimy po stronie prawdy.


    Teraz domaga się za to zapłaty

    A dziś wystawia za to rachunek. Polski Kościół uznał, że za jego udział w obalaniu komuny należą mu się władza i pieniądze. Wielu Polaków poświęciło swój spokój, wygodne życie i kariery, a często wolność i życie dla zmiany ustroju.

    Ale chyba tylko Kościół tak otwarcie i stanowczo domaga się za to zapłaty.

    Moja ciotka Emilia, łączniczka w batalionie "Zośka", ranna w powstaniu warszawskim, aresztowana w latach 80. za działalność opozycyjną, nie domagała się żadnych przywilejów. Parę tygodni temu, po udarze, szpital odesłał ją o pierwszej w nocy do domu. I przy tej okazji nikt poza jej synem nie upomniałby się o godne traktowanie, gdybym nie wszczęła rabanu na Facebuku - wtedy kilka osób (jestem im bardzo wdzięczna) poczuło, że jest coś nieprzyzwoitego w takim traktowaniu starej kombatantki. Nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek ksiądz, np. nieżyjący już ksiądz Jankowski, kapelan "Solidarności", został potraktowany z taką pogardą i nieczułością.

    Nienawiść sączy się z "katolickich" mediów i z ambon

    Nie słyszę, by polski Kościół napominał lekarzy za brak empatii.

    Słyszę polskich księży i polskich "katolików" niewahających się nazywać lekarzy dokonujących aborcji, przeprowadzających zabiegi in vitro mordercami, gejów, lesbijki i osoby transpłciowe - chorymi zboczeńcami, feministki - czarownicami, a lewicę - czerwoną zarazą.

    Ostatnio Wojciech Tochman i Tomasz Piątek napisali o języku nienawiści, który jest pierwszym sygnałem zbliżającej się fizycznej przemocy wobec tych, których ten język odczłowiecza. Robaka, zarazę, czarownicę i chorego zboczeńca nie grzech pobić, skopać, zgwałcić czy zabić. Tak jak nie jest grzechem zabijanie zwierząt.

    Nie równoważy tego strasznego języka głos nielicznych księży, którzy wzywają do opamiętania. Nienawiść sączy się z "katolickiego" radia, z "katolickiej" telewizji, na "katolickich" portalach i niestety z niektórych ambon.

    Przez lata biskupów nie interesował los zamrażanych zarodków

    To nie jest ten Kościół, do którego w młodości lgnęłam, w niczym nie przypomina przyjaznego wnętrza zakonu dominikanów, gdzie gromada młodych roześmianych ludzi śpiewała "Barkę". Ani radosnego święta, jakim była pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski, gdy mówił do nas - młodzieży zgromadzonej na Jasnej Górze - "jesteście solą tej ziemi".

    Nie idealizuję Wojtyły - był konserwatywnym polskim katolikiem, uwielbiany w Polsce, ostro krytykowany na Zachodzie, m.in. za niezrozumienie, jak jego sprzeciw wobec prezerwatyw był niebezpieczny w obliczu epidemii AIDS w Afryce. Ale nie pamiętam, by z jego ust padły kiedyś słowa o chorych zboczeńcach, czarownicach i zarazie. Nie pamiętam też, by przez prawie 30 lat stosowania w Polsce zabiegów in vitro, przez 40 lat przeprowadzania w Polsce zabiegów korekty płci czy też stosowania w latach 70. i 80. aborcji jak antykoncepcji (znam kobiety, które usuwały ciąże kilka razy) Kościół katolicki mówił cokolwiek na ten temat.

    Nie wierzę w szczerość intencji Kościoła. Chodzi o władzę i rząd dusz

    Dlaczego teraz nagle aborcja, in vitro, korekta płci, homoseksualizm, antykoncepcja znalazły się w centrum uwagi polskich biskupów? Dlaczego przez dziesiątki lat nie interesował ich los zamrażanych zarodków ani usuwanych płodów? Czemu w latach 70. i 80. nie było wielkiej ogólnopolskiej akcji we wszystkich kościołach przeciw aborcji powszechnie dostępnej jak aspiryna? Wtedy pasterzom polskich owieczek nie leżało na sercu dobro mordowanych nienarodzonych dzieci czy tych zamrażanych w procesie in vitro? Ponieważ wtedy nie słychać było głosu Kościoła, dziś nie wierzę w szczerość jego intencji.

    Nie chodzi o dobro zygoty - w końcu różni ojcowie Kościoła różne mieli koncepcje, kiedy zaczyna się człowiek, kiedy dusza wstępuje w ciało. Nie chodzi też o ochronę świętości małżeństwa przed zgrozą związków partnerskich - małżeństwo jest sakramentem, a więc jest święte gdzieś od XVI wieku. Kościół zmienia zdanie i nauczanie.

    Chodzi o władzę, o rząd dusz, o stawianie spraw na ostrzu noża i ciągłe sprawdzanie, jak bardzo politycy boją się kościelnych hierarchów i jak bardzo społeczeństwo jest wciąż posłuszne kościelnej władzy.

    Kto zapłaci wyższą cenę: państwo czy Kościół?

    Widać jednak, że władza Kościoła w Polsce słabnie - ponieważ wytacza coraz cięższe działa. Grożenie ekskomuniką prezydentowi za podpisanie ustawy o in vitro czy konwencji antyprzemocowej świadczy bardziej o bezradności niż o poczuciu siły. Swoją drogą to chyba musi być trudne, takie odrzucenie dla kogoś, kto czuje się członkiem Kościoła, uczestniczy we mszy, jak Bronisław Komorowski. Szczerze współczuję. Jednocześnie cieszę się, że to już nie są moje problemy.

    Dzisiaj, kiedy obserwuję, jak kuria w Poznaniu domaga się 20 mln zł za tereny, na których leżą linie tramwajowe, 12 tys. zł miesięcznie za przejazd po jej ziemi wąskotorówki dla dzieci, wyrzuca uczniów z liceum i podnosi cenę z 10 do 13 mln za odkupienie przez państwo budynku szkoły baletowej, myślę, że to na pewno nie jest ten sam Kościół, w którym 30 lat temu szukałam odpowiedzi na najważniejsze pytania.

    Znam argumenty stojące za tymi działaniami - to był majątek kościelny, teraz sprawiedliwości dzieje się zadość, Kościół odzyskuje swoją własność. Wielu Polaków straciło majątki w różnych zawirowaniach historii - w czasie powstań, zaborów, wojen, za czasów komuny, nie wszyscy wystawiają teraz Polsce rachunek.

    Kościół wystawia nam rachunek za tamto uwiedzenie. I wszystko wskazuje na to, że nie zamierza negocjować. Kiedy będzie trzeba, wyśle nam zapewne komornika. Ciekawe, kto w ostatecznym rozliczeniu zapłaci wyższą cenę - państwo polskie czy polski Kościół.
    Ostatnio edytowane przez Ex Soldier ; 11-08-2015 o 17:49

  2. #2
    Avatar Nie bój żaby
    Dołączył
    May 2015
    Płeć
    Mieszka w
    twojej wyobraźni
    Postów
    1,141
    Wpisów
    2
    Cytat Napisał Ex Soldier Zobacz post
    Dlaczego teraz nagle aborcja, in vitro, korekta płci, homoseksualizm, antykoncepcja znalazły się w centrum uwagi polskich biskupów?
    Znalazły się w centrum uwagi, ponieważ pewnym środowiskom baaaardzo na tym zależy. Jeżeli spieramy się o kwestie ideologiczne to nie zwracamy uwagi na resztę, w tym politykę wyniszczającą nas i nasz kraj gospodarczo. Kwestie ideologiczne bardzo skutecznie potrafią skłócić społeczeństwo, a skłócone społeczeństwo to gwarancja, że nie dojdzie do rewolucji. Skoro głośno się o tym mówi, to i biskupi muszą zabierać głos w tej sprawie, reprezentują wszakże wspólnotę wyznaniową do której należy większość Polaków

    Cytat Napisał Ex Soldier Zobacz post
    A dziś wystawia za to rachunek. Polski Kościół uznał, że za jego udział w obalaniu komuny należą mu się władza i pieniądze.
    Ja to widzę zupełnie inaczej, komuniści, których nadal pełno jest w naszej polityce biorą odwet na K.K. za to, że ten przyczynił się do obalenia poprzedniego ustroju.

    Cytat Napisał Ex Soldier Zobacz post
    teraz w naturalny sposób przyszła kolej na zadbanie o prawa mniejszości
    Absolutnie nie DEMOKRACJA TO WOLA WIĘKSZOŚCI, dyktatura mniejszości w tym ustroju nie jest zjawiskiem naturalnym. Sorry, taki mamy ustrój, sami go sobie wybraliśmy.

    Cytat Napisał Ex Soldier Zobacz post
    jak np. prawo do decydowania o tym, czy chcą rodzić, czy nie
    O tym, czy rodzić, czy nie decyduje się przed stosunkiem, a nie już po fakcie. Po to można jedynie popić wodą i szykować wyprawkę.
    Błogosławieni ci, którzy się gubią, albowiem to oni wyznaczają nowe drogi.


  3. #3
    Sorki soldat...ale za długie żeby czytać jak na forum
    To niezwykłe, jak można kłamać, przyznając sobie rację.

    Jean-Paul Sartre

  4. #4
    Dla mnie był w sam raz. Ciekawy artykuł dający dużo do myślenia. W szczególności tych niebotycznych pieniędzy.

  5. #5
    Cytat Napisał ceuer Zobacz post
    Sorki soldat...ale za długie żeby czytać jak na forum
    A ja chętnie poczytałam.

    (zawsze daję szansę tekstowi i po pierwszym akapicie stwierdzam czy sposób przekazu mi odpowiada. Treść każda jest istotna, bo wyznaję, że każdy ma coś ciekawego do powiedzenia)
    Przemysł farmakologiczny zarabia na ludziach chorych. Dlaczego więc miałby dążyć do zwiększania liczby ludzi zdrowych?

  6. #6
    Wjechaliście mi na ambicje i przeczytalem...widze że tylko i wylącznie straci na tym kościół, ludzie sami od kościoła odchodzą przez jego obłude
    To niezwykłe, jak można kłamać, przyznając sobie rację.

    Jean-Paul Sartre

  7. #7
    Krótkie streszczenie dla tych co nie chce się im czytać (jestem minimalistą )

    Kiedyś fajnie było przynależeć do tej instytucji, ale teraz władzy i niektórym księżom w ****** się poprzewracało i nie jest już tak jak kiedyś.
    Ostatnio edytowane przez Ex Soldier ; 12-08-2015 o 05:58

  8. #8

    Dołączył
    May 2013
    Płeć
    Mieszka w
    Cieszyn
    Postów
    1,117
    Wpisów
    6
    Kolejny debilny temat znudzonego gimbusa, na niemoderowanym forum. Dziewczynę byś se znalazł, zamiast wyplakiwac się w niecie, że cię mamusia do kościoła goni.

  9. #9
    Czasy sie zmieniły...księża ewangeliccy też sie już takie pazery robią...co rusz o kasie na kazaniach, dupczą o dziesięcinie ...tylko kasa kasa kasa

    - - - Dopisano - - -

    Swoją drogą z jakiej paki chcą 1 procent dochodu podatku kościelnego skoro korzystają z funduszu kościelnego?
    To niezwykłe, jak można kłamać, przyznając sobie rację.

    Jean-Paul Sartre

  10. #10

    Dołączył
    May 2013
    Płeć
    Mieszka w
    Cieszyn
    Postów
    1,117
    Wpisów
    6
    Cytat Napisał ceuer Zobacz post
    Czasy sie zmieniły...księża ewangeliccy też sie już takie pazery robią...co rusz o kasie na kazaniach, dupczą o dziesięcinie ...tylko kasa kasa kasa

    - - - Dopisano - - -

    Swoją drogą z jakiej paki chcą 1 procent dochodu podatku kościelnego skoro korzystają z funduszu kościelnego?
    Ponieważ fundusz kościelny pokrywa tylko część precyzyjnie wyznaczonych obszarów, takich jak: remont zabytków czy wspomaganie działalności charytatywnej oraz oświatowej. Tak wiec jest to kropla w morzu potrzeb. A u protestantów są jeszcze rodziny księży, które trzeba utrzymać.


    P.S. w praktyce fundusz kościelny robi wiele dobrego. Większość pieniędzy trafia przecież do potrzebujących czy na remont zabytków. A hejt na fundusz wynika z niedoinformowania i/lub zwykłego kłamstwa.


    A budżet funduszu to ok 100 milionów. Czyli ok. 3 km autostrady. Brr, straszne rzeczy
    Ostatnio edytowane przez starocieszyniok ; 12-08-2015 o 07:38

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •